Ile igieł kryje się w stogu siana? PDF Drukuj Email
Ciekawostki - Obserwacje
Wpisał Jarek Jeździkowski   
Wtorek, 06. Styczeń 2009 21:56
  • Spędzanie większej części dnia w towarzystwie kolegi z pracy może się okazać niebezpieczne, jak zapalanie zapałek w pobliżu dystrybutora na stacji benzynowe!
Godzina 16, koniec pracy Sandry. 29-letnia sekretarka w międzynarodowej firmie z siedzibą w Sao Paulo zbiera porozrzucane na stole dokumenty. Wyłącza komputer, łapie za torebkę, przewiesza ją przez ramię i opuszcza biuro. Wchodzi do toalety. Tam pochyla się najpierw z wysokości swoich 178 centymetrów i
poprawia pończoszki.
Następnie, wolnym krokiem zbliża się do dużego lustra. Szeroko otwarte piwne oczy czuwają nad każdym ruchem pędzelka, za pomocą którego wprawna dłoń dziewczyny nadaje bladym policzkom żywszych kolorów. Wyjętą z torby szczotką czesze długie kasztanowe włosy. Brakuje tylko szminki. Nakłada ją teraz delikatnie na dolną wargę. Pocierając o górną, maluje usta. Pod gigantycznym biurowcem, czekający w zaparkowanym samochodzie chłopak spogląda na zegarek. Rozgląda się w poszukiwaniu znajomych twarzy. Rzuca jeszcze okiem w lusterko i palcami lewej dłoni poprawia uczesanie. Gotowe. Schodząc po schodach, ona wystukuje jeszcze na komórce wiadomość do męża: „Kochanie, mam ważne zebranie. Wrócę do domu późno".
- Ciągle jeszcze to mężczyźni zdradzają częściej niż kobiety - twierdzi Carmita Helena, autorka książki „Seksualne odkrycie Brazylii" i współorganizatorka badań analizujących pozamałżeńskle relacje kobiet. Rezultaty ankiety przeprowadzonej wśród ośmiotysięcznej rzeszy mieszkanek 10 największych miast brazylijskich pokazują jednak, że najmłodsze Brazylijki w tej kwestii dorównują prawie mężczyznom. W grupie wiekowej 70-latek tylko 22% zapytanych przyznało się do relacji pozamałżeńskiej. W przedziale wiekowym od 41 do 50 lat stosunki pozamałżeńskie miało 35% respondentek, podczas gdy wśród najmłodszych kobiet, w wieku 18-25 lat, aż 50% ankietowanych przyznaje się do prowadzenia podwójnej gry. Podobne badania pokazują, że w tym samym przedziale wiekowym około 65% mężczyzn zdradza stałe partnerki.
Specjalista w tej dziedzinie, seksuolog Milton da Silva z Uniwersytetu w Sao Paulo, zgadza się z Carmita, że to mężczyznom częściej zdarza się
zdradzać żony.
Potwierdzają to także jego obserwacje z gabinetu terapeutycznego. Zwraca on jednak uwagę na fakt, że liczba niewiernych mężczyzn nie zmienia się odkąd rozpoczęto podobne badania. W populacji kobiecej jednak odnotowuje się wyraźne zmiany w ciągu ostatnich 20 lat. - Jeśli dawniej niewierna żona to była igła w stogu siana, dzisiaj w tym samym stogu znajdują się przynajmniej trzy - kończy z humorem swoje obserwacje Milton.
Nic w tym dziwnego, że cudza koniczyna wydaje się bardziej smakowita. Scenariusz społecznej akceptacji dla wyzwolenia seksualnego osiągnął niespotykany dotąd poziom, a sofy terapeutów seksualnych zaroiły się od mężów uskarżających się na to, że nie dają sobie rady z codziennym odrabianiem pańszczyzny w domu. To właśnie przydarzyło się dwudziestosiedmioletniej Carli, urzędniczce jednego z wielkich banków w Belo Horizonte. - Nie było już seksu w moim własnym domu, zaczyna, mój małżonek nie dawał sobie rady. Co miałam zrobić? Zaprzyjaźniłam się z właścicielem restauracji, w której co dzień jadałam obiady. Carla zamieniła męża na kochanka po trzech latach utrzymywania dwóch związków.
Spędzanie większej części dnia w towarzystwie kolegi z pracy może się okazać tak niebezpieczne, jak zapalanie zapałek w pobliżu dystrybutora na stacji benzynowej. Według rezultatów niektórych badań, aż 60% osób, które pracują razem, konsumują znajomość z pracy w łóżku.
W podobny sposób zdradziła męża Amanda, kierowniczka marketingu jednej z sieci supermarketów w Rio de Janeiro. - Kochałam się
z kolegą z pracy po imprezie noworocznej, którą urządziliśmy w jednym z nocnych lokali w pobliżu Copacabana. Urwaliśmy się na chwilę i poszliśmy na plażę - wyznaje. - Wróciłam do domu nad ranem, mąż już spał. Wzięłam prysznic i wsunęłam się do łóżka. Nigdy o niczym się nie dowiedział. Amanda poprosiła o rozwód w kilka miesięcy
po gorącej nocy
spędzonej nad oceanem. Przed podjęciem decyzji, przez długi czas unikała męża: ciągle brała nadgodziny lub spotykała się z koleżankami na kawie. - Zdecydowałam się przerwać to pasmo nieporozumień - wyjaśnia 39-letnia dziś kobieta, moje małżeństwo przestało mieć dla mnie sens.
75% mężczyzn odkrywa, że żony przyprawiają im rogi, twierdzi psycholog Thiago de Almeida. Za to połowa zdradzanych kobiet nie ma o tym najmniejszego pojęcia. Thiago tłumaczy to faktem, że zdradzający mężczyźni nie tylko okłamują swoje partnerki, ale też podejrzewają je o identyczne zachowanie.
30-letnia czarna adwokatka z miasta Salvador na własnej skórze doświadczyła męki podwójnego życia. Od dwóch lat w stałym związku, Gabriela zakochała się w swoim szefie. Odtąd, soboty i niedziele należały do narzeczonego, a pozostałych pięć dni w tygodniu przypadało kochankowi. W biurze, gdzie pracowała j sieć godzin dziennie, uczucie do przełożonego nabrało takiej siły, że flirt, który traktowała jako spradyczny przerywnik w domowej monotonii, przekształcił się w poważny romans. Nie mając odwagi przyznać się przed szefem do stałego związku ze swoim chłopakiem starała się utrzymywać układ   w   absolutnej   tajemnicy.
- Wiele kobiet nie potrafi żyć samotnie i dlatego stara się ukrywać w rękawie dodatkową kartę, na wypadek, że jedna z relacji się zakończy - tłumaczy psychoanalityk Rosa Reis. - Ten przypadek jest doskonałym tego przykładem - dodaje. Narzeczonemu Gabriela mówiła, że w ciągu tygodnia całkowicie
pochłania ją praca.
Kochankowi tłumaczyła, że w weekendy ma obowiązki względem rodziny i koleżanek. Często tłumaczyła się jednemu lub drugiemu, bo przez roztargnienie nie naładowała baterii telefonu komórkowego i z tego powodu była dla nich niedostępna. - Zawsze sama wybierałam, dokąd chcę pójść. Chodziłam z jednym do miejsc, co do których miałam pewność, że nie spotkam tam tego drugiego, opowiada Gabriela. To była totalna paranoja! Wyłączałam w komórce wszystkie dzwonki, po kryjomu kasowałam SMS-y w łazience i codziennie czyściłam listę przyjętych e-maili. Bałam się, że w momencie nieuwagi pomylę ich imiona. Opowiadałam coś jednemu z nich, a następnie zdawało mi się, że rozmawiałam o tym złym drugim - wyrzuca z siebie adwokatka. Pewnego poniedziałku, zupełnie niespodziewanie, szef sprawdził jej e-maile. Odnalazł ten, komentujący poprzednią noc. Zaskoczona, nie miała czasu na wymyślenie jakiegoś sensownego kłamstwa. Dziś jest jej żal, że została sama.
Urzędniczka bankowa Carla na pytanie o powód późnego powrotu do domu rzucała mężowi krótkie wyjaśnienie: Byłam u kochanka. Oboje zaśmiewali się z jej żartu. Dzisiaj żyjąca samotnie Carla twierdzi, że zamiana nie wyszła jej na dobre: kochanek wprowadzony na miejsce partnera numer jeden przestał być tak atrakcyjny.

JAREK JEŹDZIKOWSKI
ANGORA-PERYSKOP nr 51, grudzień 2008