Długowieczność bez granic PDF Drukuj Email
Ciekawostki - Obserwacje
Wpisał Danuta Wroniszewska   
Sobota, 10. Styczeń 2009 22:13
Starożytni Rzymianie, dobiegając pięćdziesiątki, wzdychali ze smutkiem: Senectus onus Aetna gravius - Starość ciężarem większym niż Etna
  • Dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie: Włosi, Francuzi, Brytyjczycy, Holendrzy, Skandynawowie, czują się młodo. Nie przejmują się siwizną, zmarszczkami, nadwagą. Dla pokolenia powojennego „baby-boomu" ten wiek to sygnał do rozpoczęcia drugiego dorosłego życia.
Kredyty spłacone,
dzieci usamodzielnione, kapitalik zgromadzony. Zakończony etap homo faber, zaczyna się czas homo lu-dens: oddawania się pasjom, przyjemnościom i realizacji niespełnionych marzeń. A także zmiany miejsca zamieszkania, nudnej pracy i partnera.
Zacznę się starzeć za trzydzieści lat - twierdzi 52-letni Paul Boury. - Czuję się tak wolny i beztroski, jak wtedy, gdy w 1968 roku byłem hippisem i zbuntowanym studentem. Mam tylko więcej pieniędzy i 17-letniego syna, z którym świetnie się rozumiemy.
Rówieśnica Francuza, Holenderka Mercedes Brel, sprzedała swój antykwariat i z trzecim mężem osiadła w Langwedocji. Kupili XVIII-wieczną rezydencję adaptowaną na hotel. Mercedes założyła też klub Zonta, kobiecą wersję Rotary. Za kilka lat znów zmieni klimat - przeniesie się do Włoch lub Hiszpanii. Aby za kolejne lat stać się szczęśliwą stulatką.
Paul i Mercedes powinni brać przykład ze starszych od siebie. Japończyk Kenichi Horie, ekolog i ekscentryczny żeglarz, który pobił już kilka rekordów Guinnessa, zbudował katamaran „Santory Mermaid II", napędzany jedynie siłą wiatru i fal morskich. 69-latek wyruszył nim z Hawajów do odległej o siedem tysięcy kilometrów ojczyzny.
Jego rodak, alpinista Yuichiro Miura, w 2003 roku, mając 72 lata, wszedł na Mount Everest. W tym samym roku jego ojciec, 99-letni Keizo Miura, zjechał na nartach ze słynnej Valee Blanche w masywie Mont Blanc, kończąc w ten sposób uprawianie narciarstwa. Obecnie 76-letni Yuichiro - po dwóch operacjach serca, w 2006 i 2007 roku - próbuje zdobyć Mount Everest od strony Tybetu.
W ubiegłym roku, po ukończeniu stu lat, Brazylijczyk Sebastiao Oliveira oświadczył: - Najwyższy czas, bym wreszcie zaczął się uczyć pisać i czytać. Nie były to słowa rzucone na wiatr. Od paru miesięcy codziennie
przemierza pieszo
800 metrów, idąc do szkoły, i tą samą drogą wraca do domu. - Jest ambitny - przyznaje nauczycielka Dilmar Savagnago. - Mimo problemów ze wzrokiem, robi szybkie postępy.
Szkoła w niewielkim Ampere w stanie Parana prowadzi kursy dla analfabetów w różnym wieku. Średnia to około 20 lat. Sebastiao Oliveira tłumaczy, dlaczego zaczął się uczyć, dopiero mając 101 lat: - Za mego dzieciństwa i młodości w Ampere nie było szkoły. Ciężko pracowałem w polu, zanim ożeniłem się z Carmelindą. Wychowaliśmy dwanaścioro dzieci. Wszystkie posłałem na nauki. Osiemdziesiątka naszych wnuków i prawnuków też się kształciła. A ja nawet nie potrafiłem się podpisać...
74-letnia żona Sebastiao Oliveiry udziela mu korepetycji w domu, bo ukończyła kilka klas podstawówki. Stulatek nie rozumie jedynie skomplikowanych słów i zwrotów. Jest zadowolony ze swej decyzji: - Moje życie bardzo się poprawiło. Wcześniej, aby coś kupić czy załatwić, musiałem prosić innych o pomoc. Teraz jestem samodzielny i dumny z siebie. Skończył kurs podstawowy i już myśli o kontynuowaniu nauki, by otrzymać świadectwo ukończenia szkoły podstawowej i móc czytać Biblię.
101-letni Włoch Giuseppe Rebaudi po 58 latach narzeczeństwa w marcu br. poprosił ukochaną o rękę. Sylvie Basin, 97-letnia Francuzka, jest zachwycona perspektywą ślubu: - Poznaliśmy się przypadkiem w 1950 roku - opowiada. - On był jeszcze kawalerem, ja wdową. Dzieliła nas granica, ale urlopy i rzadkie weekendy podtrzymywały uczucia. Ja prowadziłam działalność handlową w Monako, on - profesor ginekolog - pracował w Mediolanie i Rzymie.
Są szczęśliwi, że burmistrz Bordiary połączy ich
węzłem małżeńskim
jeszcze tej wiosny. - Gdybyśmy pobrali się wcześniej, doczekalibyśmy pewnie diamentowych godów - nie kryje nutki żalu Sylvie.
Jean-Pierre „Buster" Martin, urodzony we Francji, osiadły w Londynie 101-letni hydraulik, wdowiec, ojciec siedemnaściorga dzieci, nie znosi bezczynności. Jest jednym z najpopularniejszych mieszkańców Albionu. Na emeryturę przeszedł, mając 97 lat. Kilka miesięcy później, znudzony, wrócił do pracy. Myje półciężarówki. Zasłynął jako współzałożyciel zespołu rockowego The Zimmers oraz z udziału w rozpraszaniu ataku chuliganów. W kwietniu br. pobiegł w londyńskim maratonie. Do mety dotarł po dziesięciu godzinach, bo robił przerwy na papierosa i piwko. Następnego dnia punktualnie stawił się w pracy.
Ogólnoświatowy„papy-boom" wciąż zaskakuje demografów przyspieszeniem. - Amerykanka urodzona w 1900 roku przeciętnie żyła blisko 49 lat. Jej rodaczka urodzona 95 lat później ma szansę już na 79 lat - przypomina prof. Jay Olshansky z Uniwersytetu Illinois. Liczba długowiecznych w zdumiewającym tempie przyrasta też w Europie Zachodniej. We Francji w 1900 roku doliczono się setki stulatków, niespełna 3800 w 1990, a obecnie granicę stu lat osiągnęło lub zbliża się do niej 20 tysięcy osób. W Hiszpanii życzenie życia przez okrągły wiek spełniło się 10 tysiącom obywateli. Większość z nich cieszy się
lepszym zdrowiem
niż ich niespełna 80-letnie dzieci.
- Życie wydłuża nie tylko aktywność fizyczna i odpowiednia dieta, ale także aktywność umysłowa - uważa Francisco Ayala, 101-letni pisarz.
- Nie zamykajcie oczu na świat! - apeluje. - Jeżeli chcecie cieszyć się życiem dłużej, nie możecie pozostawać jedynie świadkami przeszłości. Musicie interesować się tym, co się dzieje wokół nas.
Najdłużej w Europie żyją Szwajcarzy - zamożni i neutralni w zbrojnych konfliktach - a światowy rekord liczby długowiecznych biją Japończycy. Największe skupisko - 600 ponadstuletnich - mieszka na Okinawie i mniejszych wyspach archipelagu Riukiu. Tamtejsi staruszkowie nie cierpią na nowotwory, otyłość, oste-oporozę, zawały serca i udary, gdyż prowadzą zdrowy tryb życia. Jak 102-letni wdowiec Seiryu Toguchi, który wstaje o szóstej rano, gimnastykuje się, myje, po czym je śniadanie - zupa, ryż, tofu, szpinak, jajko i zaczyna pracę w warzywniku. Przed kolacją złożoną z duszonej wieprzowiny lub ryby w jarzynach bierze gorącą kąpiel. A przed snem pije nalewkę na bazie czosnku, miodu, kurkumy, aloesu i samogonu. Sam pierze, szyje, sprząta. W wolnym czasie czyta gazety i gra na trzystrunowym instrumencie. Niestety, od zdrowej, tradycyjnej diety odchodzi wielu Azjatów zafascynowanych amerykańskimi fast foodami. l zapadają oni na typowo amerykańskie choroby.
Lekarze twierdzą, że długie życie w zdrowiu to nie tylko kwestia genów. Przede wszystkim - warunków bytowania i postępów medycyny. Zalecają
zróżnicowaną dietę,
higienę, seks, ruch, unikanie stresu. Okazuje się jednak, że nie jest ważne, co jesz, tylko ile i czy ci smakuje. W Peru Indianie z plemienia Q'ero dożywają 110-115 lat i więcej, żywiąc się głównie ziemniakami, niedużą ilością mleka i jaj oraz owocami i ziołami. Brak higieny im nie szkodzi.
Izolowani od świata Kubańczycy nie są bogaci, ale średnia ich wieku zbliża się do tej z rozwiniętych krajów europejskich oraz USA i Kanady, a w 2000 roku ponad 90 lat miały dwa miliony mieszkańców tego kraju. Najstarszy senior, Benito Martinem Abrogan, żył około 120 lat, promując zdrowy styl życia: dużo seksu, tańca, śpiewu. Sam miał słabość do cygar i kawy, alkohol pił umiarkowanie.
Rekord długowieczności - 122 lata i 5 miesięcy - należy wciąż do Francuzki Jeanne Calment, pogodnej i dowcipnej. Urodzona 21 lutego 1875 roku, przeżyła męża, syna i wnuka. Stuletnia, jeszcze jeździła rowerem. 14 lat później zagrała w filmie. Palenie i picie szklanki porto porzuciła po 117 urodzinach. Rok przed śmiercią nagrała piosenkę „Pani czasu".
Obecnie żyjąca najstarsza kobieta, Amerykanka Edna Parker, 21 kwietnia br. obchodziła 115 urodziny, a Dagestańczyk Magomed Łabazanow 1 maja br. - 118.
- Pesymistów, ponuraków i zdemoralizowanych lubi tylko kostucha - powtarza francuski demograf Jean-Marie Robin. - Długowieczni są optymistyczni i im starsi, tym zdrowsi. Po osiemdziesiątce coraz rzadziej zapadają na ciężkie choroby. Są fizycznie słabsi, ale samodzielni. A po 110 roku życia ryzyko śmierci spowalnia się. Tak, jakby organizm stabilizował się.
Ludzki organizm nie jest zaprogramowany na długość życia. Gen długowieczności znajduje się w czwartym chromosomie i naukowcy wiedzą, że można go regenerować. Choć brzmi to jak science fiction - moglibyśmy żyć nieskończenie długo.
DANUTA WRONISZEWSKA
(Na podsł. „L'Express", „The Japan Times", „ 7 sur 7" i „BBC News")
ANGORA-PERYSKOP nr 25, czerwiec 2008