Umarła człowiekowi żona. Krótkotrwała, dwuletnia żona. Stał nad grobem sam, krewni zmarłej ustawili się trochę za nim obok księdza. Niewysoki brunet w ciemnych okularach z dużą jajowatą głową przeciętą na pół szeroką łysiną. Jakiś taki krótki i obły w skórzanej marynarce. W rękach trzymał wiązankę kwiatów. Z pochyloną głową bezgłośnie płakał. Biedny, samotny, kompletnie zagubiony człowiek w obcym, nieznanym miejscu wśród obcych ludzi.
Poznali się w Domu Opieki w sąsiednim mieście (dawniej to się nazywało przytułek), gdzie on pracował, a ona (jeszcze młoda kobieta około 50) była pensjonariuszką.
Dziwili się ludzie, że tam trafiła bo przecież miała syna i córkę, oboje z rodzinami - dobrze sytuowani. Trafiła do domu opieki bo po chorobie i długotrwałym pobycie w szpitalu, kiedy wróciła do domuo kazało się, że nie ma gdzie spać. Córka wyrzuciła jej tapczan - nie pasował do reszty mebli. Powiedziała matce, że nie będzie się miał nią kto opiekować.
Ale pogrzeb był piękny. Dzieci zadbały o wszystko. Wszystko zostało opłacone. W podmiejskiej parafii skąd pochodziła zmarła dwóch księży celebrowało uroczystość. Msza śpiewana. Kazanie stary , siwy ksiądz nie wiedząc co mówić wspomniał dwa czy trzy razy imię zmarłej, nieużywane , ale tak jak napisano na trumnie, a potem mówił długo i zawile o głodującychw Abisynii, która dzisiaj nazywa się Etiopia. Na koniec oświadczył , że w intencji zmarłej od rana pości, żeby sprawować mszę św. na czczo. Głęboko mnie to wzruszyło. Kiedy po mszy kilka osób poszło do zakrystii zamawiać intencje mszalne syn zmarłej przemówił od ołtarza , jak w amerykańskim filmie. Powiedział, że oboje z siostrą dziękują za wszystko matce i wszystko jej wybaczają. Na koniec uroczystości w kościele wnuczka zmarłej pięknie zagrała babci na skrzypcach. Na cmentarzu - na szczęście przestało padać - w czasie składania trumny do grobu grał na trąbce stojąc na szczycie skarpy młody człowiek. Niezwykle wzruszające są skrzypce i trąbka na pogrzebach. Przenikliwe i smutne.
Dwóch grabarzy zasypywało łopatami mogiłę. Strasznie wolno im to szło , a zimno było jak diabli i do tego wiało. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Ci co mieli kwiaty czy wieńce kładli je opodal grobu.
Obejrzałem się wychodząc z cmentarza. Grabarze jeszcze pracowali, a Mąż stał...
SIEMICZ
ŹRÓDŁO: Powolne ciemnienie malowideł Onet.pl Blog