Cień węża Drukuj Email
Czytelnia 1 - Tajemnice
Wpisał Thomas de Jean   
Niedziela, 10. Sierpień 2008 22:07

 

Od obdartego ulicznika śpiącego w rynsztoku do jednego z najbogatszych ludzi w świecie to skok nie lada. A stało się to za sprawą... kobry.


 

Niewielu podróżuje po tej zakurzonej drodze w Indiach. Upał jest tak wielki, że nie ma czym oddychać. Za to bandytów i złodziei pełno. Władca tych ziem, zwany gaekwar, ktoś w rodzaju feudalnego księcia, wymusza haracz na wszystkich korzystających z drogi. Podróż jest więc i niebezpieczna, i kosztowna, toteż tylko żebracy albo ludzie bardzo odważni idą w upale, powłócząc nogami.

Wczesnym popołudniem, gdy pobierający opłatę za korzystanie z drogi drzemali na swoich posterunkach, brudny, obdarty i wygłodzony chłopiec, potykając się co chwila z wyczerpania, podszedł do małej studzienki i ukradkiem wypił łyk wody. Jego wzrok padł na wyrzucone przez strażników resztki obiadu. Chłopiec chwycił je, otarł z brudu i łapczywie zjadł. Poszedł potem kilkaset metrów w dół drogi, aż dotarł do niewielkiej polanki, nie opodal ścieżki. Rozciągnął się na trawie w miejscu doskonale widocznym z drogi. Nie miał nic, nikt nie mógł mu niczego zabrać i dlatego też nie bał się niczego. Znużony, po kilku chwilach zapadł w głęboki sen.

I wtedy nastąpiło jego spotkanie z przeznaczeniem. Położył się spać jako beznadziejny żebrak, a obudził się jako człowiek przeraźliwie bogaty.

Było to w połowie lat siedemdziesiątych XIX wieku. Indie znajdowały się pod panowaniem brytyjskim. Miejscowy książę, gaekwar, próbował otruć agenta sławnej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Brytyjczycy chcieli go ukarać, ale książę był zbyt potężny i niebezpieczny, by można było wydać nań wyrok śmierci. Brytyjczycy pozbawili go więc władzy za, jak to nazwali, złe jej sprawowanie, co można uznać za pewne niedomówienie. Usunięty w cień władca nie miał syna, który mógłby zostać jego następcą, zaś następca musiał być znaleziony, ponieważ władza gaekwara była dziedziczna. Żona księcia rozesłała więc ludzi po okolicy z rozkazem znalezienia następcy książęcego tronu.

Tak więc w owo upalne popołudnie, gdy wszystko, co żywe, pokładło się w cieniu, zniechęceni i zmordowani agenci państwowi wlekli się noga za nogą w poszukiwaniu swojego przyszłego władcy. Szli w milczeniu, aż w końcu dotarli do zakrętu drogi. Idący przodem stanął nagle jak wryty i chwycił za rękaw swojego towarzysza.

Na polance, kilka metrów od drogi, spał obdarty chłopiec. Spał snem sprawiedliwego, nieświadom, że tuż nad nim unosiła swą głowę śmiertelnie jadowita kobra. Cień trójkątnej głowy padał na twarz chłopca... A czyż nie jest napisane, że przeznaczeniem człowieka, nad którym kobra uniesie swoją głowę, jest rządzić?! Agenci nie posiadali się z radości. Ich długie i męczące poszukiwania zostały wreszcie uwieńczone sukcesem. Usiedli po turecku w cieniu najbliższego drzewa i cierpliwie czekali, aż kobra odpełznie. Kiedy to się stało, obudzili zaskoczonego chłopca i powiedzieli mu, jakie to szczęście go spotkało.

Przepowiednia przepowiednią, ale niektórym to nie wystarczało. Wszczęto więc dochodzenie i w końcu rzekomo odkryto, że przodkami chłopca żebraka mieli być królowie dawno wymarłego plemienia z gór - genealogia najwyraźniej spreparowana. Z takim to niejasnym pochodzeniem, za sprawą nieoczekiwanego kaprysu losu, chłopiec został nowym gaekwarem, władcą księstwa, znanego jako Baroda.

Kiedy nowy władca osiągnął pełnoletność, całkowicie przejął rządy w swoje ręce. Baroda była dotychczas krainą słynącą z korupcji, wyzysku i zacofania. Trzy miliony poddanych miało prawa niewiele większe niż zwykli niewolnicy. Dojście do władzy nowego gaekwara absolutnie zmieniło charakter tego państwa i warunki życia jego obywateli. Były żebrak zadbał o zapewnienie elementarnej edukacji dla wszystkich swoich poddanych, wprowadził postępowe reformy polityczne i gospodarcze. Baroda rozwijała się jak nigdy, a ludziom dobrze się działo. Nowy władca złamał też zaklęty, odwieczny system kastowy. Dopilnował, by każda wioska była zaopatrzona w czystą, zdrową wodę i miała przynajmniej jedną szkołę i jednego lekarza. Wprowadził i rozwinął parlamentarną formę rządów oraz nowe prawodawstwo, włącznie z zakazem poligamii i małżeństw między dziećmi, co było wyrazem wielkiej odwagi, gdyż sprzeciwiało się zakorzenionej tradycji. Na przełomie wieku Baroda była jedyną wyspą wolności i światła na morzu ludzkiego nieszczęścia i cierpienia, znanym jako Indie.

Były żebrak umiał wykorzystać swój spryt i inteligencję także we własnym interesie. Zakochał się w prześlicznej dziewczynie, która, niestety, była już żoną innego hinduskiego księcia. Dziewczyna pokochała go, ale jako hinduska nie mogła dostać rozwodu. Za radą gaekwam dziewczyna przeszła na mahometanizm i będąc mahometanką dostała rozwód. Ale teraz gaekwar jako hindus nie mógł poślubić mahometanki... Jego wybranka zmieniła więc ponownie wiarę, znowu stając się hinduską, i wkrótce mogła się już odbyć ceremonia zaślubin. Taka jest przedziwna, ale prawdziwa historia włóczęgi przemienionego w księcia dzięki cieniowi węża.





Księga tajemnic, PANDORA BOOKS, Łódz 1992