|
Kochana Emmo,
Mama i ja zamierzaliśmy zabrać Cię do parku wodnego koło Williamsburga, do którego dojazd zabiera mniej więcej godzinę, ale Mama uważała, że w związku z nowymi wynikami, powinniśmy lepiej zrezygnować z tej wyprawy. Nie bardzo mi się to podobało. Nie pojechać to znaczy poddać się chorobie. - Spędźmy miło ten weekend - zaproponowałem.
Podczas jazdy wtuliłaś się między Mamę i mnie na przednim siedzeniu. Kiedy zasnęłaś, rozmawialiśmy z Mamą o wielu sprawach.
Powiedziałem Ci przedtem, że pojedziemy do tego parku, ponieważ chcemy "celebrować" każdą chwilę. Z pewnością moje wyjaśnienie zrobiło na Tobie duże wrażenie i dlatego kiedy spacerowaliśmy, wzięłaś kubek i udając, że jest to telefon, zaczęłaś mówić do niego głosem robota, wsłuchując się z uciechą w echo. - Ty-i-mama-będziecie-celebrować - zaintonowałaś. - Cały-czas-tylko-celebrujecie-celebrujecie-celebrujecie.
Śmialiśmy się z Mamą. Potem ja wziąłem od Ciebie kubek i spytałem naśladując Twój sposób mówienia: - A-wiesz-dlaczego-celebrujemy? - Bo-kochacie-świat - odpowiedziałaś w tym samym rytmie.
Następnego dnia rano obudziłaś się w kapryśnym nastroju i wychodząc z domu na dzienne zajęcia letnie, nie wiadomo dlaczego, przyszłaś do mnie i przytuliłaś się do mojej nogi. - Jesteś wesoła czy smutna? - spytałem. - Troszkę wesoła - odparłaś - i troszkę smutna. - A dlaczego się smucisz? Podniosłaś na mnie te swoje duże oczy. - Bo znów będziesz chory.
Później tego dnia, kiedy Mama zabierała Cię do domu, byłaś w jeszcze gorszym humorze, a gdy Mama zapinała Ci pas w samochodzie, dostałaś ataku histerii. Pełna gniewu i przerażenia oświadczyłaś: - Tatuś pójdzie do szpitala. Mama była zdziwiona, ale nie chciała Ci kłamać. - Tak, tatuś pójdzie do szpitala - powiedziała cicho.
Słysząc to zaczęłaś szlochać. Mama nie była w stanie Cię pocieszyć.
Wkrótce potem przypomniałem sobie o medalioniku. Mama ma taki maleńki złoty medalionik w kształcie serca. W środku są nasze zdjęcia zrobione niedługo po naszym poznaniu. Ten medalionik zawsze bardzo Ci się podobał, uwielbiałaś go otwierać i oglądać nasze zdjęcia. Kiedyś Ci powiedziałem, że jest to Mamy ulubiony medalionik. - A kupisz mi taki ulubiony medalionik? - spytałaś. - Tak, jak skończysz trzynaście lat - obiecałem. Tej obietnicy nigdy nie zapomniałaś.
Ponieważ nie byłem pewien, czy dożyję tej chwili, postanowiłem kupić ten prezent już teraz. Pojechaliśmy z Mamą do jubilera. - Czym mogę służyć? - spytała kobieta za ladą.
Usiłowałem odpowiedzieć, ale łzy ścisnęły mi gardło i odszedłem. Gdy znów zbliżyłem się do lady, rzucił mi się w oczy jeden medalionik. Był złoty, w kształcie serca i miał zielono-różowe filigranowe zdobienia. Wyobraziłem sobie, jak go włożysz na szyję, kiedy skończysz trzynaście lat. - Weźmy ten - powiedziałem. - I proszę wygrawerować "Zawsze kochający Tata".
Tekst: GREG RAVER LAPMAN Tłumaczenie: MAŁGORZATA BRENNER Reader's Digest, 1995
|