|
| Uszli z życiem |
|
|
| Czytelnia 2 - Dramat na torach | |||
| Wpisał Lawrence Elliot | |||
| Piątek, 15. Sierpień 2008 16:50 | |||
|
Przerażony Greg Herman, krążąc wokół miejsca katastrofy w poszukiwaniu żony i dzieci, tracił nadzieję. W tej straszliwej masie żelastwa nie potrafił nawet znaleźć swojej połowy wagonu 5900. Rozum mówił, że z takiego piekła nikt nie mógł ujść z życiem. Serce jednak podpowiadało mu co innego. I słusznie. Reszta rodziny, tak jak on i Kristen, też znajdowała się daleko od miejsca zderzenia drugiej lokomotywy ze slipingiem. W pierwszej chwili Kaitlin i David rozpłakali się ze strachu. Lisa uspokoiła ich, ale w nagłej ciszy przedziału pozostał strach o Grega i Kristen. A także gorączkowa myśl - co robić dalej. Czas naglił. Kiedy Lisa poczuła swąd, zrozumiała, że trzeba uciekać. Okno było uchylone, ale do ziemi było daleko. I wtedy odnalazł ją snop światła latarki - do środka zajrzał policjant. - Nie jest pani ranna? - spytał. Lisa pokręciła głową. Opuścił okno i podał jej latarkę. - Najpierw najmniejsze dziecko - poprosił. Lisa wstrzymała oddech, kiedy wziął od niej małego Davida i przekazał komuś dalej. Na drugi rzut poszły Kaitlin i Lisa. Wszyscy troje skulili się na dachu wagonu, czekając, aż trzech robotników utworzy z siebie drabinę, po której mogliby zejść. Już na ziemi jacyś mężczyźni otulili dzieci kocami i odprowadzili w bezpieczne miejsce. - Zaraz! - krzyknęłaLisa.- Winnym wagonie jechał mój mąż z 8-letnią córką. Muszę ich znaleźć. - Taki wysoki, barczysty szatyn z wąsami? - spytał ktoś. - Tak, tak - potwierdziła. - Szukał pani wszędzie. Oto i on! I rzeczywiście! Greg biegł ku Lisie i mrużył krótkowzroczne oczy, żeby ją dojrzeć. Drżącym głosem pytał, czy wszyscy troje są cali i zdrowi. Zapewnił ich, że nie muszą też martwić się o Kristen. Podziękowali ratownikom i ruszyli już we czwórkę boso, po żwirze i śniegu, szukać Kristen.
Tłumaczenie: ANNA KOŁYSZKO
|