|
| Pierwsze przesłuchanie |
|
|
| Czytelnia 2 - Albo ja albo nikt | |||
| Wpisał Anita Bartholomew | |||
| Piątek, 15. Sierpień 2008 18:56 | |||
|
Anderson w samochodzie skaner radiowy umożliwiający podsłuchiwanie policyjnych radiostacji. Wracając do Wakefield, dowiedział się, że policja z okręgu Dixon już go szuka. Szybko obmyślił więc plan działania. Z automatu telefonicznego zadzwonił do biura szeryfa i powiedział, że usłyszał od kogoś, iż jest poszukiwany i dlatego sam się zgłasza, aby pomóc policji. Wyjaśnił, że Laura wysiadła z jego samochodu w South Sioux City i nie ma pojęcia, co się z nią dalej stało. Później tego wieczoru, przygotowując się do przesłuchania Andersena, zastępca szeryfa okręgowego Donnie Taylor przypomniał sobie o jego wcześniejszych groźbach i napaściach na Laurę. Zastanawiał się, jak można było dopuścić, żeby taki potwór bezkarnie terroryzował biedną dziewczynę. Sam miał czworo dzieci i bardzo martwił się teraz o Laurę. Spokojnie poinformował Andersona o przysługujących mu prawach i od razu przystąpił do rzeczy. - Brian, co zrobiłeś z Laurą? Na twarzy chłopaka pojawił się sympatyczny uśmiech. - Nie zrobiłem jej krzywdy, przysięgam. Wybraliśmy się na krótką przejażdżkę samochodem, a potem Laura poprosiła, żebym ją wysadził przy barze Hardee's w South Sioux City. To było około godziny 20.15. Taylor również się uśmiechnął. - Nie chciałbym powiedzieć, że kłamiesz, ale w Hardee's przesiadują policjanci w czasie przerw w pracy. Nikt tam Laury nie widział. Więc lepiej powiedz, dokąd ją naprawdę zawiozłeś? Teraz Anderson, mimo uśmiechu, nie był już w stanie ukryć złości. - Wolałbym najpierw porozmawiać z adwokatem - powiedział. - Mam chyba do tego prawo.
Przegląd Reader's Digest 1996
|