|
| Mimo szczelnie zaciągniętych zasłon do pokoju dostawało się stanowczo za dużo światła. Zacisnąłem powieki i lewą ręką osłoniłem twarz przed blaskiem. Na prawym policzku czułem jakby trzepot skrzydła ćmy - tak mi się wydawało. Otworzyłem oczy, żeby przepędzić gadzinę. Wtedy zauważyłem, że to mój mały palec. | |