Angielski w tydzień czyli obiecanki-cacanki Drukuj Email
Język angielski - Porady dla uczących się języka - Artykuły
Wpisał Marek   
Księgi rekordów wymieniają ich kilku - żyjących przed 400 i 200 laty Francuzów (Józef Scaligeri, Franciszek Champollion), słynnych w dziewiętnastym i dwudziestym stuleciu Niemców (Juliusz Klaproth, Henryk Schliemann, Emil Krebs), znanych w osiemnastym wieku i całkiem współczesnych Włochów (Giuseppe Mezzofanti, Carlo Tagliavini), nie zapominając o działającym dwa wieki temu Duńczyku Rasmusie Christiane Rasrze, urodzonym w 1885 r. w Genewie Polaku Andrzeju Gawrońskim, czy naszym emerytowanym choć ciągle czynnym zawodowo dziennikarzu Zygmuncie Broniarku. Wszystkich wymienionych panów łączyło i łączy jedno - zamiłowanie do nauki języków, opanowanie jak największej ich liczby i to w sposób możliwie szybki, łatwy i przyjemny.

Z informacji, jakich poligloci udzielają sami, wynika, że cała tajemnica w przyswojeniu sobie obcego języka, i to możliwie w krótkim czasie, tkwi w obranej metodzie. A tych wymyślono bardzo wiele. W dawnych wiekach do rangi najwyższej cnoty zaliczano uczenie się słówek i zwrotów metodą bezustannego ich powtarzania. Najcierpliwsi, najzdolniejsi i najwytrwalsi dochodzili po jakimś czasie do jakichś rezultatów, ale znakomita większość wykruszała się po drodze, bo taka nauka była strasznie męcząca i nudna. Szukano więc w tej dziedzinie różnych dróg na skróty. Początkowo wszystko odbywało się metodą prób i błędów. Robiono to, co podpowiadała intuicja, a wyniki testowano na... uczniach.

Mezzofanti, który nauczył się biegle 30 języków, zwyczajnie wkuwał wszystko na pamięć. Risk, który był zawodowym językoznawcą i swobodnie czytał w 55 językach - całe życie spędził na studiowaniu obcych gramatyk i słowników, a wrodzona zdolność do zapamiętywania nowych faktów znakomicie mu w tym pomagała. Krebs, który opanował 12 języków, zanim jeszcze skończył szkołę średnią, a z czasem doszedł do znajomości 40 - opracował wprawdzie własną metodę uczenia się, ale była ona tak zawiła i tak trudna, że nikt poza nim nie potrafił z niej korzystać. Z innymi poliglotami było podobnie.

Obecnie, żeby zostać poliglotą, możemy korzystać ze sprawdzonych już metod uczenia się języka. Co więcej poznawanie kolejnych języków może odbywać się szybko i bezstresowo. Dowodzą tego badania naukowe poparte setkami testów. Rynek oferuje kilka metod - tradycyjną (lekcje jak w szkołach, lektorzy, zajęcia indywidualne i w grupach, spotkania dwa razy w tygodniu) oraz przyspieszoną, nastawioną na naukę mówienia (dwóch lektorów - w tym jeden obcokrajowiec, zajęcia w formie pytań i szybkich odpowiedzi, bez zastanawiania się w myślach nad znaczeniem każdego pojedynczego słowa). I jest też system ... - nowoczesna metoda przyswajania wiedzy wykorzystująca naturalne zdolności naszego organizmu znajdującego się w stanie relaksu. Kiedy jesteśmy zrelaksowani, półkule mózgowe (lewa i prawa) pracują synchronicznie, co zwielokrotnia nasze możliwości twórcze i intelektualne. Szybciej się więc uczymy, a zapamiętane w relaksie informacje trafiają wprost do naszej długotrwałej pamięci.

Wybitnie uzdolniony językowo samouk Schliemann podstawy angielskiego zdobył w ciągu 4 tygodni. Te podstawy to trochę ponad 1100 słów i zwrotów, które słuchacz kursu prowadzonego metodami tradycyjnymi zdobywa obecnie w rok. Testy wykazują, że słuchacze kursu ... trwale zapamiętują tyle samo w... tydzień.


LIST DO REDAKCJI

Chciałabym podzielić się pewnym doświadczeniem, które stało się ostatnio moim udziałem. Sądzę, że zaciekawi ono wiele osób.

Otóż podjęłam naukę nowego języka metodą, której założenia zostały udokumentowane naukowo. Zasady tej metody są jasne i logiczne, a wśród użytkowników ma zagorzałych zwolenników. Metoda opiera się na oczywistym skądinąd założeniu, że najlepiej zapamiętujemy wtedy, gdy jesteśmy wypoczęci, a nasza uwaga i zmysły skupione są na jednym bodźcu. W pierwszej chwili zastanawia, czy rzeczywiście łatwo osiągnąć potrzebny stopień koncentracji, równocześnie pozostając odprężonym. Tu jednak z pomocą przychodzi nowoczesna technika. Dysponując dostępnym na rynku aparatem do relaksu, osiągnięcie tego stanu to dziecinna igraszka.

Opis postępowania w trakcie nauki przedstawiony został do tego stopnia szczegółowo, że mojej inwencji pozostawił wystarczającą ilość swobody - to ja zdecydowałam o tym, która z kompetencji językowych jest dla mnie najważniejsza. Nowe informacje: gotowe zwroty, powszechnie używane wyrażenia, typowe pytania i odpowiedzi połączone zostały w pakiety. Każdy z nich przyswajany jest według tego samego schematu: zapoznanie - zapamiętywanie - aktywowanie - powtórzenie. Aktywowanie jest tym momentem, kiedy wybieramy istotną dla nas umiejętność: mówienie - rozumienie - czytanie - pisanie. Dla mnie najbardziej naturalne jest mówienie, chociaż rozumienie jest w komunikowaniu się równie ważne.

To ja wybrałam miejsce i czas: okoliczności, których szczególną wagę doceniam z dnia na dzień coraz bardziej. Odkąd równolegle pracuję, wychowuję dziecko i prowadzę dom, czas, który mogę przeznaczyć tylko dla siebie, ma jedną stałą cechę: zdarza się nieregularnie. Całe szczęście, mój ulubiony fotel zawsze stoi na swoim miejscu. Położyłam koło niego materiały do nauki i dzięki temu dwa-trzy razy w tygodniu posuwałam do przodu moje ambitne przedsięwzięcie. Raz był to tylko kwadrans, ale zdarzyło mi się także posiedzieć tam dwie i pół godziny. Szybko polubiłam te momenty - tym bardziej że po każdym z nich wracałam do codziennych zajęć z całkiem nowym uczuciem: tak, jakbym miała więcej energii, jakby łatwiej przychodziły mi decyzje, jakbym była bystrzejsza.

Wszystko potoczyło się zaskakująco szybko, a efekty ujawniły się w pewnym sensie nagle. Po prostu zaczęłam mówić.

Ogarnęła mnie radość i jak dziecko, aby się pochwalić, zaczęłam prowokować sytuacje, w których moja nowa wiedza może zostać użyta. W domu śmieją się - "Czy nie możesz już słuchać wiadomości po polsku?". Pewnie, że mogę. Ale co to za przyjemność...

***
JEST TO PO PROSTU NIEMOŻLIWE. DOBRA ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA, CZYLI OPANOWANIE UMIEJĘTNOŚCI SWOBODNEGO PISANIA, CZYTANIA I ROZUMIENIA ZE SŁUCHU, A TAKŻE TŁUMACZENIA, WYMAGA NAJCZĘŚCIEJ KILKULETNIEJ INTENSYWNEJ PRACY. "CUDOWNE" METODY ZAPEWNIAJ ĄCE SPEKTAKULARNE REZULTATY BEZ ŻADNEGO WYSIŁKU TO OBIECANKI CACANKI.

JEŻELI PO CIĘŻKIEJ, INTENSYWNEJ PRACY NAD JĘZYKIEM CHCESZ SIĘ ZA KILKASET ZŁOTYCH RELAKSOWAĆ - TA PROPOZYCJA JEST DLA CIEBIE!
TYM BARDZIEJ, ŻE PRZECIEŻ "RYNEK OFERUJE..."


Marek