Żona do męża:
- Zbychu, mógłbyś zawieźć moją mamusię na pocztę?
- Z przyjemnością. A dokąd ją wysłać?
* * *
W sklepie:
- Proszę mi podać jakąś damską bluzkę.
- Jaki rozmiar i kolor?
- Wszystko jedno, żona i tak przyjdzie ją wymienić.
* * *
Dentysta mówi do pacjenta:
- Proszę o wybaczenie, ale przez pomyłkę usunąłem panu zdrowy ząb, teraz muszę się zabrać za chory...
- Całe szczęście, że nie jest pan okulistą...
* * *
Kobieta opowiada przyjaciółce:
- Pierwszy raz od 20 lat ucieszyłam się na widok męża.
- Z jakiego powodu?
- Wezwali mnie na identyfikację zwłok.
* * *
Taksówkarz jedzie bardzo szybko, ostro bierze zakręty, wyprzedza samochód za samochodem. Pasażer blednie:
- Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozbijemy! Ja mam na utrzymaniu sześcioro dzieci!
Taksówkarz się odwraca:
- No i mnie pan mówi, żebym uważał?
* * *
Chłopak mówi do swojej blond dziewczyny:
- Sprowadzę sobie motor z Anglii. Jest prawie nowy, supercacko! Na to ona:
- Ale uważaj, oni tam mają kierownicę z drugiej strony.
* * *
- Cześć, jestem Darek. Piję od 20 lat. Przyszedłem tutaj, bo podobno rozwiązujecie problemy związane z alkoholem.
- Oczywiście. Powiedz nam, jak ci pomóc?
- Brakuje mi 1,50 zł.
* * *
Na sali sądowej:
- Czy oskarżony dawał świadkowi narkotyki?
- Nie dawałem.
- A żona oskarżonego dawała?
- A dalej mówimy o narkotykach?
* * *
- Tato, a skąd pochodzą ludzie?
- Od Adama i Ewy.
- W szkole mówią, że od małp!
- A pewny jesteś, że te małpy nie nazywały się Adam i Ewa?!
* * *
- Synu. Jak mama mówi, że masz coś zrobić, to masz to zrobić!
- Dlaczego, tato?
- Nie wiem. Ja zawsze robię.
* * *
Mąż wraca do domu, a pod drzwiami czeka już żona i mówi:
- Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą...
- Zacznij od dobrej.
- Poduszka powietrzna w twoim samochodzie działa bez zarzutu...
* * *
Ojciec strofuje syna:
- Wziąłbyś się za jakąś robotę, a nie tylko bąki zbijać! Ja w twoim wieku po całych nocach rozładowywałem wagony.
Z kuchni matka dorzuca:
- Tak. Dopóki cię nie złapali.
* * *
Syn pyta polityka:
- Tato, co to jest reforma?
- Zaraz ci pokażę - mówi ojciec, bierze wiadro ziemniaków i przesypuje do drugiego wiadra.
- Widzisz, synu, to jest reforma.
- Przecież nic się nie zmieniło! Było wiadro ziemniaków i jest wiadro ziemniaków!
- Ale ile przy tym hałasu!
* * *
Policjant z drogówki stoi przy drodze na służbie, a tu przychodzi babinka z krową.
- Babciu, tu nie pastwisko - instruuje policjant.
- No nie wiem, synku. Jak rok temu tu stałeś, to znacznie chudszy byłeś.