|
Weekend w Oslo (Norwegia) |
|
|
|
Poznaj i zrozum świat -
Na własne oczy
|
|
Wpisał Wilhelm Karud
|
|
Środa, 27. Sierpień 2008 21:30 |
|
Oslo leży na podobnej szerokości geograficznej jak Petersburg, północna część Kamczatki i Anchorage na Alasce, ale klimat ma wyjątkowo łagodny. Najbardziej słoneczna skandynawska stolica zawdzięcza to okalającym ją wzniesieniom i wpływowi Golfsztromu, ciepłego prądu zatokowego. Ponad połowę miasta zajmują lasy, parki i tereny rekreacyjne.
Uroku dodają mu strumienie górskie, polodowcowe oczka wodne i ponad 350 różnej wielkości jezior. Na 40 wysepkach Oslofjordu, na niezliczonych cyplach, w kameralnych zatoczkach, miniaturowych fiordach i pod bajecznymi klifami znajdziemy czyściutkie plaże, przyjazne mariny, intymne pensjonaty oraz setki przytulnych knajpek.
Obserwujemy to wszystko, płynąc do Oslo promem z niemieckiej Kilonii albo z portów duńskich: Kopenhagi, Frederikshavn, Helsingtfr. Tuż przed wpłynięciem do centrum mijamy Półwysep Bygdtfy. Już w tym momencie warto zaplanować jego zwiedzenie - tylu atrakcji w jednym miejscu nie ma nigdzie indziej (z centrum miasta dojedziemy tu w kilkanaście minut autobusem nr 30).
Półwysep był kiedyś letnią siedzibą króla Oskara I, a rezydencja monarchy w stylu angielskiego gotyku przyciąga obecnie koneserów architektury i wnętrz. Największym zainteresowaniem gości z zagranicy cieszy się drewniany kościółek z XII w. - znakomity przykład rdzennie norweskiej architektury sakralnej, w tzw. stylu stavekirke. Na koniuszku półwyspu zobaczymy "Framm", zbudowany w 1892 r. statek polarny, którym dowodzili sławni zdobywcy: Fridtjóf Nansen, Otto Sverdrup, Roald Amundsen. Ekspozycję uzupełniają oryginalne sprzęty, stroje, broń myśliwska, dawne mapy i setki dokumentów.
Kilka kroków dalej w głąb lądu, przy Bygdtfynesveien 36, w niewielkim, ale ślicznym budynku pokazano świat naukowych ekspedycji Thora Heyerdahla. Obok oryginału zbudowanej z drzewa balsa tratwy "Kon-Tiki" znajdziemy tu papirusową łódź "Ra II" z 1970 r., repliki posągów z Wyspy Wielkanocnej, spreparowanego rekina 10-metrowej długości i mnóstwo sprzętu używanego w wyprawach przez słynnego Norwega. W muzeum organizuje się zajęcia dla dzieci, przekazując im wiedzę o morskich tradycjach przodków.
Najciekawszym muzeum na Bygdtfy jest Vikingskiphuset. Chroni się w nim najlepiej zachowane łodzie, używane przez żeglarski lud wikingów już w głębokim średniowieczu (czternaście stuleci temu Oslo było osadą rybacką, centrum szkutniczym i jednym z prężnych ośrodków życia tego ludu). Znaleziono je kilkadziesiąt lat temu nad Oslofjordem - trzy z nich można podziwiać w specjalnym parterowym pawilonie.
Óseberg - największy, kunsztownie zdobiony korab, datowany na rok osiemsetny - przechował się prawie nienaruszony w pobliskim kurhanie. Był ponoć miejscem pochówku królowej imieniem Asa - w gablocie obok leżą złote ozdoby znalezione przy jej szczątkach. Inne eksponaty to np. bogato inkrustowane sanie, wyposażenie kuchni, uprząż i zbroje. Tuż obok Vikingskiphuset, w rzadkim, iglastym lesie rozmieszczono ponad 150 wiejskich chat i budynków gospodarczych, sprowadzanych latami z całego kraju. To muzeum na wolnym powietrzu Norwegowie (żywiący niechęć do szwedzkiego słowa "skansen") nazwali Norsk Folkemuseum. Historię, tradycje i dziedzictwo całego wybrzeża Norwegii możemy poznać w Norsk Sjofartsmuseum. Jest tu też wielka kolekcja malarstwa marynistycznego.
Kalendarz imprez na półwyspie jest przebogaty. Raz jest to występ regionalnego zespołu tańca, pokaz dojenia kóz, wystawa dzwonków pasterskich, innym razem umiejętności demonstrują drwale, psie zaprzęgi konkurują w wyścigach, dzieci uczą się tkactwa, a Saamowie z Finnmarku łapią
na lasso
renifery. Często można trafić na pokazy serowarów, wziąć udział w pieczeniu podpłomyków, wędzić łososie lub degustować narodowy samogon aquavit. Od 2 lipca do 21 sierpnia organizowane są Norweskie Wieczory - program dla turystów w języku angielskim (wstęp 195 koron, w cenie darmowa degustacja i zwiedzanie z przewodnikiem).
Jest środek zimy, więc wybieram się do kompleksu sportowego Holmenkollen (linią 1 metra, od centrum kilkanaście przystanków w kierunku Frognerseteren). Holmenkollbakken (Muzeum Narciarstwa) i słynna skocznia otwarte są cały rok. Muzealna ekspozycja ilustruje m.in. historię wypraw polarnych i dzieje zimowych igrzysk olimpijskich. Można obejrzeć dzieła sztuki poświęcone zimowym sportom i poznać narciarską aktywność rodziny królewskiej na przestrzeni wieków. W muzeum możemy prześledzić 4 tys. lat dziejów sportów zimowych, w których Norwegowie mają największe w świecie tradycje. "Ski", nordycka nazwa nadana dwóm kawałkom płaskiego drewna służącym do poruszania się po śniegu, zadomowiła się w językach wielu narodów. Zamiłowanie do szusowania norweskie dzieci wysysają z mlekiem matki. Wszyscy w tym kraju mają narciarski sprzęt i ekwipunek do jego konserwacji. Jedna czwarta uczestników najsłynniejszego na świecie narciarskiego Biegu Wazów (odbywa się co roku w pierwszą niedzielę marca w Szwecji) to Norwegowie.
W 1952 r. Oslo było organizatorem olimpiady zimowej, a zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich nigdy nie omijają norweskich skoczni. Centrum Sportów Zimowych w Oslo - jeden z symboli miasta - rozwija się od 1892 r. Piękna skocznia (widzimy ją górującą nad miastem, płynąc Oslofjordem do przystani promowej), wieża obserwacyjna, symulator skoków i dziesiątki urządzeń towarzyszących są dumą Norwegów.
Na placu Fridtjófa Nansena przeglądam "Oslo Guide 2007". Stoję przed dylematem znanym wszystkim turystom, którzy nie wierzyli, że w stolicy Norwegii może im braknąć czasu na zwiedzanie. W ciągu kilku minut mogę dotrzeć do
Galerii Narodowej
i godzinkę poświęcić sali Edwarda Muncha. Taka sama droga do Muzeum Teatru - gdzie obok pamiątek po Ibsenie - mogę zobaczyć film ze współczesną inscenizacją sztuk grywanych w Christianii 400 lat temu przez wędrowne trupy. Warto też byłoby obejrzeć wypieszczone elewacje Karl Johans Gate, salonu miasta. Potem, lekko pnąc się w górę, dotrzeć do Pałacu Królewskiego (można trafić na odprawę Gwardii Królewskiej). A stamtąd może od razu dojść do parku Gustawa Vigelanda? W środku zimy prawie kilometrowej długości aleja z setkami monumentalnych postaci wykutych w kamieniu i brązie musi robić wrażenie ( jest wśród nich "Monolit" - 17-metro-wej wysokości granitowa kolumna ze 121 postaciami, nad którą mistrz Gustaw trudził się 43 lata). A kiedy do katedry, do muzeów filmu, futbolu, sztuki nowoczesnej, Ibsena? W ciągu jednego weekendu nie zdążę też zobaczyć paru jeszcze innych miejsc. Już planuję następną wizytę w Oslo - latem.
WILHELM KARUD
NORWESKIE CIEKAWOSTKI
Ola, Kim i Karin
To typowe norweskie imiona, ale konia z rzędem temu, kto określi płeć ich właścicieli. Ola to skrócona forma Olafa, popularnego w Szwecji, Kim może być noszone niezależnie od płci, a Karin jest imieniem żeńskim (pierwotnie brzmiało Karina). Od wielu lat w kraju nad fiordami trwa moda nadawania dzieciom, szczególnie chłopcom, dwu imion, np. Per Trygve, Sven Erik czy Ola Magnus. Drugi człon to hołd dla dziadka nowo narodzonego. Współczesne imiona królewskie nawiązują do tradycji pierwszej norweskiej dynastii Ynlingów. Od 1905 r. monarchami byli Haakon i Olaf, obecnie panuje Harald, a następca tronu to znowu Haakon.
Stołeczne lotnisko
Stołeczny port lotniczy Gardemoen (45 km na północ od centrum, przy trasie E-6 wiodącej aż do granicy z Rosją) to najbardziej punktualne lotnisko w Europie - prawie 90% samolotów startuje i ląduje zgodnie z rozkładem lotów.
Polonica
Do niedawna w Oslo wychodziła "Kronika", miesięcznik dla norweskiej Polonii, pełen informacji, literatury, publicystyki i porad przydatnych rodakom na obczyźnie. Redaktorzy Z. Tyszko i B. Strażyński zrezygnowali, zmalała liczba abonentów. Norweska Polonia jest nieliczna, rozproszona i szybko się asymiluje. W Oslo działa Polska Szkoła Sobotnia, a w każdą niedzielę w katedrze św. Olava odprawiane są msze w języku polskim.
Ciężkie życie piwosza i palacza
To, że piwo w Norwegii jest drogie, wiedzą wszyscy - niedawno firma Datamonitor obwieściła, że kufelek chmielowego napoju wypijany nad Oslofjprdem jest najdroższy na świecie. Średnio miarka nazywana pint (0,55 l.) kosztuje 41,17 korony. Paczka marlboro to wydatek 60 NOK! Od kilku lat w miejscach publicznych obowiązuje także absolutny zakaz palenia tytoniu.
Czas wolny
Przeciętny mieszkaniec Oslo na czytanie prasy codziennej, kolorowych pism i książek poświęca dziennie ok. 50 min, radia słucha przez 92 min, a w szklany ekran patrzy ok. 2 godz. Przy komputerze siedzi ponad godzinę, a aktywność na powietrzu zajmuje mu jedynie 33 minuty. Na szczęście przybywa osób uprawiających sport dla zdrowia - 2600 km tras narciarskich, setki wyciągów i torów saneczkarskich zapełnia się podczas zimowych weekendów. Te same miejsca latem służą jako szlaki rowerowe, ścieżki zdrowia i trasy spacerów.
Sześćdziesiąt naleśników proszę!
Trafiłem na promocyjny lunch, zorganizowany przez pewną stołeczną firmę cateringową na tarasie jednej z restauracji Półwyspu Bygdoy. Najpierw podano naleśniki z tuńczykiem i majonezem, następnie z pomarańczowym kawiorem, potem z syropem klonowym, a na końcu posmarowane konfiturą z moroszki. To nie wszystko. Można je było zjeść z gorącym brązowym norweskim serem, z bryndzą, farszem jagnięcym i pasztetem z gęsich wątróbek.
Co, gdzie, za ile...
Na Półwyspie Bygdoy, na terenie Norsk Folkemuseum we wszystkie niedziele stycznia i lutego można brać udział w pieczeniu tradycyjnych placuszków z ziemniaków, mąki i tłuszczu, tzw. tefee (wstęp 70 koron - dorośli, 25 - dzieci). W pobliskim Muzeum Kon-Tiki trwa wystawa "Kultura Ludów Pacyfiku" (20-40 koron), a w Norsk Sjofartsmuseum eksponowana jest galeria fotografii marynistycznej. W kompleksie Holmenkollen za wstęp do Ski Museum płacimy 60 koron, a dzieci 30. Korzystanie z symulatora skoków kosztuje odpowiednio 50 i 35 koron. W centrum miasta przez całą zimę trwa Oslo Winter Festival - muzyka, kuligi, pokazy mody, występy artystów estrady oraz wywiady z przypadkowymi turystami. Niezmiernie popularne są lodowiska, a to najbardziej oblegane, Nanisen, usytuowano tuż obok gmachu norweskiego Parlamentu. Wstęp wolny, a kto nie ma łyżwiarskiego sprzętu, może go wypożyczyć za niewielką opłatę.
W weekendy otwartych jest ponad 40 muzeów (ceny biletów od 30 do 120 koron, duże zniżki dla dzieci, studentów i rodzin).
Czynne są teatry, sale koncertowe i inne sceny (bilet na przedstawienie "Pippi Langstrump" według Astrid Lindgren - 105-315 koron, spektakl baletowy 210-360, koncert big-bandu 425-490.
W klubie "Nite" można uczyć się modnej od kilku lat w Oslo salsy - wstęp 80 koron. Szczegółowe kalendarium zimowych imprez w stolicy Norwegii, z datami, nazwami obiektów, adresami, cenami biletów wstępu i informacją o połączeniach komunikacyjnych, znajdziemy na stronie: www.visitoslo.com
ANGORA-PERYSKOP nr 36 (9.09.2007)
831.
Witam,
miło było mi znaleźć mój tekst na Twojej stronie i już z dystansem spokojnie go przeczytać w atmosferze nastrojowej melodii, w ciepłej kolorystyce i w świadomości, że ktoś, kto się tym zainteresował, ma tak głębokie przemyślenia.
Wilhelm Karud to moje literackie pseudo. Część moich tekstów możesz znaleźć w portalu Gazety Wyborczej (serwis Turystyka), po wpisaniu mojego właściwego nazwiska: Wiesław Karliński.
Pozdrawiam z Namysłowa
Wilhelm Karud
|
|