List Małgorzaty Lareckej, który otrzymałem po opracowaniu na stronie tekstu o Wielkiej Rafie Koralowej Drukuj Email
Poznaj i zrozum świat - Na własne oczy
Wpisał Marek   
Sobota, 11. Lipiec 2009 21:18

 

Witam Panie Marku!

           Dziś szerzej zapoznałam się z arcyciekawą i miłą pod każdym względem stroną, którą Pan opracowuje na bieżąco. GRATULUJĘ! A także - GRATULUJĘ optymistycznego spojrzenia na świat, co niestety u nas w kraju jest takie rzadkie... Chyba większość panów w pewnym wieku jest zgorzkniałych, co oczywiście ma swoje przyczyny. Sądzę, że przeszłość i ciągła niepewność jutra wypaczyly umysły wielu naszych rodaków.

          Kobiety starają się bardziej - by się nie dać, choć i z tym różnie bywa. Ja też wiele nad sobą pracuję, "by się nie dać", bo w życiu różnie bywało i jest... Ratują mnie wypady w świat i gdy wracam, piszę o tym, co przeżyłam i widziałam. Już myślę, gdzie by tu uciekać od - niestety - polskiego piekiełka. W połowie maja wybieram się na trzy tygodnie do Holandii, do bardzo sympatycznych Holendrów, których poznałam na Ko SAMUI.

          W Holandii spędzilam 4 lata. Z mężem, pracowaliśmy w Ambasadzie Polskiej w Hadze, wróciliśmy w 1992 roku, a więc dawno temu.

          Dziękuję Panu za pięknie opracowany kolejny mój artykuł - o Wielkiej Rafie Koralowej.

          Napisałam o Panu do obieżyświata rodem z Polski, wspomnianego w artykule o Rafie - Andrzeja Klajna, od wielu lat zapalonego motocyklisty, obecnie 60-latka, ktory dwa lata temu, ze stendami w sercu objechał samotnie MC Stany Zjednoczone (23 tys. km). Zrobiłam z nim wywiad, ilustrowany jego pięknymi fotkami. Jest ożeniony z Filipinką (byłam u nich ubiegłej zimy), ale większośc czasu spędza w Australii. Obecnie jest w Szwecji - na chrzcinach swej filipińskiej wnuczki, jako, że jego syn, z pierwszą żoną Szwedką, też poślubił Filipinkę. O jego małżeństwie i życiu napisałam w majowym numerze miesięcznika "Zwierciadlo".

          Spotkany 7 lat temu w Manilii Andrzej jest przyjacielem Zygmunta Broniarka, który wówczas był w naszej grupie. Traf, że trzy lata temu spotkałam go w Australii, będąc tam samotnie. W moich następnych tam pobytach Andrzej bardzo mi pomógł.

          Widzę, że ma Pan respondentów z całego świata. I tego też gratuluję. Świat przez tyle lat był dla nas, większości Polaków, zamknięty [Listy i opinie - przyp. M.]

          Życzę wiele zdrowia Panu i Żonie i - nadal optymizmu, który tak potrzebny jest do życia, a także sukcesów "na stronie" i w ogóle.

          SERDECZNIE PANA POZDRAWIAM

Małgorzata LARECKA