Początek:

 

  • My dwoje wiemy, że bywają magiczne miejsca, które w sobie mają moc niepojętą. Dodają siły i wiary, a my czujemy te czary...
Spoglądając na Wilno (Litwa) Drukuj Email
Poznaj i zrozum świat - Na własne oczy
Wpisał Jerzy Jacyszyn   
Środa, 27. Sierpień 2008 21:44

 



Przejazd autokarem z Wrocławia do Wilna trwa ok. 14 godzin, jest więc dość długi i wyczerpujący. Warto jednak przebyć tę drogę, gdyż każdy powinien być we Lwowie i w Wilnie, a wtedy zupełnie inaczej spojrzy na kraj. Jest to nie tylko doskonała lekcja refleksji historycznej, ale i współczesnego patriotyzmu.

Wilno położone jest
na malowniczych wzgórzach, dość mocno zalesionych, przez które płynie rzeczka Wilejka wpadająca do większej - Wilii. Jest to centrum państwa litewskiego, którym mieści się wiele instytucji publicznych, kulturalnych i naukokowych, w tym znany Polakom przedwojenny Uniwersytet im. Stefana Batorego. Od tej uczelni zaczęło się moje spotkanie z tym niezwykłym miastem.

Uniwersytet Wileński znajduje się w sercu Wilna, ale wejście na teren uczelni jest... odpłatne. Walutą obowiązującą na Litwie jest lit.

Historia Uniwersytetu Wileńskiego jest niezmiernie bogata i interesująca, studiowali tu m.in. A. Mickiewicz, J. I. Kraszewski, T. Zan, J. Słowacki. Nie sposób wymienić wszystkich absolwentów, którzy pod opieką wybitnych uczonych zgłębiali wiedzę, cieszyli się urokami nocnymi tego miasta, a także angażowali się politycznie, spiskując przeciwko carowi Mikołajowi I.

Biblioteka Uniwersytecka stanowi szczególny zabytek - nie zmieniła się od wieków, o czym świadczą starodruki,ławy i stoliki biblioteczne, za którymi zasiadają uczeni i studenci. Wiele tu poloników i śladów polskości.

Centralnym punktem kompleksu uniwersyteckiego jest kościół św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty, gdzie odbywają się nie tylko msze, ale również uroczystości akademickie, w tym rozdawanie dyplomów ukończenia uczelni. Kościół ten był jedną z pierwszych chrześcijańskich budowli kultowych na Litwie. Ufundował go Władysław Jagiełło tuż po chrzcie Litwy w 1387 roku. Kontynuacją Uniwersytetu Stefana Batorego jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Uniwersytet Wrocławski, do którego trafił m.in. prof. dr hab. Witold Świda, ,wybitny znawca prawa karnego. Pamięć o profesorach wileńskich (jak i lwowskich) jest u nas, wrocławian,szczególnie kultywowana.

Obok Uniwersytetu Wileńskiego, poza centrum miasta, wyrósł - jak na drożdżach - nowy Uniwersytet im. Michała Romera (Mykolo Romerio), na którym kształci się około 12 tysięcy studentów. Miałem okazję zwiedzić go wraz z grupą kolegów, podziwiając nowoczesne sale wykładowe, bibliotekę wyposażoną w system komputerowy, pomieszczenia rekreacyjne, w tym siłownię, a wszystko dla wygody studentów i pracowników tej uczelni. Odwiedziliśmy też stołówkę, w której byliśmy podejmowani obiadem. Oprowadzani przez przedstawicieli władz uczelni porównywaliśmy nasze i litewskie warunki studiów i pracy. Pomocą służy nam dr Inga Zaleniene z katedry procesu cywilnego.

Sercem historycznego Wilna jest Stare Miasto, które ciągnie się do Wilii do Ostrej Bramy. Co krok to zabytek historyczny, sakralny, kulturowy, trudno je wszystkie wymienić i spamiętać, idąc od katedry św. Stanisława, kultowej świątyni wileńskiej, gdzie m.in. w katakumbach pochowano Aleksandra Jagiellończyka, królową Elżbietę i Barbarę Radziwiłłównę. Także tu znajduje się urna z sercem Władysława IV, stąd widać Górę Zamkową, zwaną przez Litwinów Górą Giedymina - założyciela zamku wileńskiego.

Dojście do bramy ostrobramskiej to ciąg kościołów wszystkich wyznań. Nagromadzenie ich w tym miejscu jest ogromne. Są one zresztą w różnym stanie - pięknie odnowione, zachwycające przepychem i bogactwem, ale także są te zrujnowane, podparte belkami i puste w środku.

Bez wątpienia wizytówką Wilna jest Ostra Brama, zwana niegdyś Ostrym Końcem, jedna z pięciu bram miejskich, której rolš była funkcja obronna, zaś losy przekształciły ją w arium maryjne. Tu ciągną wien tylko z Polski i Litwy, ale sława l miejsca roznosi się znacznie sze Wejście do

KAPLICY OSTROBRAMSKIEJ

jest w murze, nieco z boku, gdyby nie oznaczenia, trudno byłoby do niej trafić. Wchodzi się ciemnym korytarzem, od którego zaczynają się strome schody (w dość kiepskim stanie) do góry. Po ich przejściu dochodzi się do kaplicy - wprost pod cudowny obraz. Jest się tak blisko, że niemalże można dotknąć obrazu, który jest zawieszony nad niewielkim ołtarzem. Czuje się mistykę tego miejsca. W środku sporo modlących się ludzi, czuje się magiczną aurę kultu religijnego. Światło dzienne dociera tu z wielkich przeszklonych okien. To wszystko tworzy niepowtarzalny nastrój, trudno nie poddać się refleksji religijnej. Tu pamięć o bliskich zmarłych jest naturalna, łatwo też skupić się na własnych sprawach. Zaczynają, jak w kalejdoskopie, przesuwać się postacie historyczne, religijne, kultowe... Pojawiają się (w wyobraźni) postacie wielkie i nikczemne, Polacy i Litwini, roznosi się zapach świec, słychać szept modlitw...

Obraz ostrobramski przedstawia Matkę Boską bez Dzieciątka, o pięknej twarzy, z głową nieco pochyloną w prawo i dłońmi złożonymi do modlitwy, O wizerunku jednak stosunkowo mało wiadomo, co dodaje mu aury tajemniczości i niezwykłości. Na filarze pomiędzy oknami naprzeciwko wizerunku wisi blaszka ofiarowana przez marszałka Piłsudskiego z napisem: Dzięki Ci, Matko, za Wilno.

Obraz ostrobramski jest też widoczny (w lecie) z ulicy, gdy otwarte okna na oścież za dnia umożliwiają przechodniom jego oglądanie z zewnątrz. Wiele osób przyklęka, modli się lub w inny sposób oddaje hołd Matce Boskiej. Szczególne wrażenie robi obraz ostrobramski w świetle słońca - lśni i błyszczy z daleka, ściąga wzrok, kusi mistyką i tworzy niesamowite skojarzenia. Trudno przejść nie popatrzywszy w okna tej skromnej świątyni.

Wieczorem miasto ożywa

GWAREM

młodzieży, której jest tu wszędzie mnóstwo. Wysokie, zgrabne, urodziwe i młode dziewczyny zmuszają do ich podziwiania. Wiele kobiet siedzi za kierownicami nowych aut, prowadząc je w dobrym stylu i bez żadnych kompleksów. Pojawienie się nowych samochodów w Wilnie wywołało manię wyścigów, dość często słyszy się w centrum miasta wycie silników i "palenie" opon. Na turystów czekają też drobni złodzieje i naciągacze. Nas dopadł młodzieniec, który oferował usługi modlitewne, zamaszyście żegnając się, klękając i zawodząc, że nie ma pieniędzy na życie. Trudno było się od niego uwolnić.

Miejsc, do których uczęszczają mieszkańcy Wilna, jest wiele. Jedną z atrakcji jest park w Belemontas, gdzie adaptowano stare młyny na kompleks rekreacyjno-gastronomicz-ny. Tu znajdują się restauracje, kafejki, bary, dyskoteki, położone nad rzeką, w paśmie lesistych wzgórz. Miejsce jest tak urokliwe, że trudno się z nim rozstać, a do tego smaczne jedzenie i piwo wileńskie (4 lity) dopełniają reszty przyjemności.

Gdy nie chce się ruszać z miasta, wystarczy przejść na Zarzecze - dzielnicę bohemy, rozciągającą się nad

RZEKĄ WILEJKĄ

w samym centrum Wilna. Rejon ten wyróżnia się społeczną odrębnością, której nadali nazwę Republiki Zarzeczańskiej, o czym informują nawet napisy na szyldzie przy moście, przy wjeździe na ten teren. Tu odbywają się imprezy plenerowe, gromadzą się artyści i różne niebieskie ptaki, dyskutuje się, pije i biesiaduje przez 24 godziny. Wokół Zarzecza swoje rezydencje coraz częściej budują najbogatsi mieszkańcy miasta, dodając sobie tym samym prestiżu społecznego. Nierzadko jednak kierują się snobizmem, gdyż "mieszkać na Zarzeczu, to znaczy być bardzo ważną i wpływową osobą w Wilnie".

Jeżeli jednak chce się wyjechać z Wilna w poszukiwaniu odpoczynku, to najlepszym miejscem do tego są Troki, oddalone o 23 km, które stanowią największą atrakcję turystyczną Litwy. To malownicze drewniane miasteczko, zamieszkane przez najmniejszy z narodów europejskich - Karaimów, potomków krymskich żydów, "czytających" Torę. Znajduje się tu kilka połączonych ze sobą jezior z rozsianymi wyspami. Na jednej z nich wznosi się wspaniały zamek wielkiego księcia Giedymina, a następnie jego syna Witolda, brata Władysława Jagiełły.

Zamek ten jest najczęściej fotografowanym obiektem Litwy, stanowi swoistego rodzaju reklamówkę tego kraju. Okolica jest naprawdę piękna - czyste lasy, kryształowa, niebieska woda, możliwość żeglowania i pływania łodziami i stateczkiem spacerowym, dopełniają urokliwości Troków. Jest tu wiele straganów z wyrobami z bursztynu, korali, drewna, kamieni, a także ceramiką oraz wszelakich innych pamiątek. Można też zjeść smaczną narodową potrawę Karaimów kibiny, czyli pierożki z ciasta z nadzieniem z kapusty lub mięsa (od 2 do 4 litów). Wystarczą dwa, trzy, by poczuć się sytym, a do tego zimne piwo i widok na Zamek w Trokach. Cóż więcej potrzeba, aby sprawić sobie przyjemność podczas pobytu na Litwie.

Obejrzyj moje wileńskie galeryjki:

- WILNO - Uliczki Wilna

- WILNO - Kościół św. Piotra i Pawła na Antokolu

- WILNO - Katedra Wileńska

- WILNO - Cmentarz na Rossie

- WILNO - Ostra Brama







W opracowaniu
wykorzystałem arykuł zamieszczony w tygdniku ANGORA.
Tekst:Jerzy Jacyszyn
Zdjęcia: MOJE

ANGORA nr 49 *** 3 grudnia 2006