Początek:

 

  • Kocham morze... góry... las... niebo... chmury... kwiaty... Kocham to wszystko, a nawet jeszcze więcej, gdy ty jesteś blisko i złączone są nasze ręce.
Chorwacki Split jest piękny (Chorwacja) Drukuj Email
Poznaj i zrozum świat - Na własne oczy
Wpisał Jerzy Machura   
Wtorek, 16. Wrzesień 2008 15:34

Fotografia jest wlasnością DZIENNIKA

***

Los tak chciał, że do Splitu wiódł mnie już kilka razy. Spośród powszechnie odwiedzanych miast Europy, tylko w Rzymie byłem częściej. Wiadomo, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale dlaczego do Splitu? - zastanawia się w "Podróżach" DZIENNIKA Jerzy Machura.

Myślę, że los, pchając mnie tam, wiedział, co robi – bo kto raz trafił do tego dalmatyńskiego grodu, ten już na zawsze zapamięta obrazki widziane między Adriatykiem a murami pałacu Dioklecjana, zwłaszcza te duchowe obrazki. To bowiem jedno z takich miejsc, o których mówi się – czarowne.

Oczywiście znam jeszcze przynajmniej kilka podobnych miast w tamtym regionie Europy, do których jechałbym o każdej porze roku, bo cały basen Morza Śródziemnego nęci klimatem, zabytkami, południową roślinnością i owocami. Split jednak ma to do siebie, że zdaje się być emocjonalną mieszanką wybuchową. Kto wybiera się tam z nadzieją, że wypocznie w ciszy i spokoju, wróci raczej rozczarowany. To miasto czaruje, nęci, ale i rozdziera wewnętrznie. Bo to miejsce, gdzie chyba od zawsze ścierały się narody, a także zwykłe ludzkie emocje – zarówno dobre, jak i złe – dając inspiracje do wznoszenia bądź burzenia. Może dzieje się tak dlatego (choć w trudno to uwierzyć), że "split" to po angielsku: rozłam, rozdarcie, pęknięcie...?

Pierwsi byli Ilirowie

O to, by żyć w tym urokliwym nadadriatyckim regionie, rywalizowano od dawna, tworząc tym samym fascynującą historię. Tereny te zasiedlono 1500 lat przed Chrystusem i dokonali tego Ilirowie. Jedno z ich plemion osiedliło się na wybrzeżu. Byli to Dalmaci i tak powstała nazwa Dalmacja. Żyli spokojnie do IV w. przed Chrystusem, wtedy jednak przybyli tu Grecy, by w I w. p.n.e. utracić te terytoria na rzecz Rzymian, którzy założyli tu prowincję zwaną Illirycum.

"W VII w. dotarli tu Słowianie, m.in. wędrujący z terenów dzisiejszej Małopolski Chorwaci. Przybywając do Dalmacji, pierwsze osady zakładali na zboczach gór, ale potem, atakowani przez Turków, uciekali coraz bliżej morza. Osady otaczali murem, budowali obronne twierdze (kaśtela) i tak powstało siedem miasteczek między Trogirem a Splitem, a słowo <kaśtel> pozostało w ich nazwie" – wyjaśnia miejscowa przewodniczka, pani Ewa, Polka, która wyszła za Chorwata i nazywa się... Kastelan.

Śladem Dioklecjana

Nim zobaczymy Split, przewodniczka proponuje wycieczkę do Salony, do ruin stolicy dawnej rzymskiej prowincji, gdzie urodził się cesarz Aurelius Valerius Diocletianus, czyli Dioklecjan.

"Miasto ciągnęło się przez dwa kilometry wzdłuż wybrzeża oraz kilometr w głąb lądu i na przełomie III i IV w. liczyło 60 tys. mieszkańców. Było miniaturą Rzymu, czyli posiadało to wszystko, co stolica imperium: amfiteatr, akwedukty, teatr, świątynię... Tu właśnie w 245 r. urodził się Dioklecjan, który mając 40 lat, wstąpił na tron i władał rzymskim imperium przez dwadzieścia lat" – barwnie opisuje nam przeszłość Salony przewodniczka, a my patrzymy na ruiny rzymskiej świetności, czyli to, co zostało z amfiteatru, na którego arenie do V w. odbywały się walki gladiatorów ze zwierzętami (aż zostały zabronione). Mogący pomieścić 18 tys. widzów amfiteatr był także miejscem rzezi chrześcijan, bo przecież Dioklecjan znany był z ich prześladowań.

Akwedukt wciąż czynny

Gdy zdążamy do Splitu, przewodniczka pokazuje nam jeden z trzech ocalałych fragmentów rzymskich akweduktów. Ten wodociąg czynny jest do dziś! "Akwedukt zbudował Dioklecjan, żeby doprowadzał wodę górską do pałacu w Splicie. Transportował 1,1 mln l wody dziennie. Staruszek nadal działa, nieczynny był jedynie wtedy, gdy Turcy tu panowali, bo obawiano się, że zatrują wodę" – mówi przewodniczka i zachęca do skosztowania wody z ulicznego kraniku. "My tu wszyscy ją spożywamy, bez przegotowania. Taka jest czysta, że piją ją nawet niemowlęta. Ja byłam początkowo zszokowana, gdy moje pięciotygodniowe dziecko sąsiadka częstowała właśnie wodą z kranu".

Władca rzymskiego imperium tak bardzo przywiązany był do swej pięknej ojczyzny Dalmacji, że postanowił wrócić tam na starość. Wzniósł więc w Splicie warowny pałac, w którym osiadł na stałe ok. 305 r. Pałac był zbudowany z kamienia wydobywanego na pobliskiej wyspie Brać, zaś granitowe i porfirowe kolumny oraz posągi sprowadzono z Egiptu. Długo tam nie mieszkał, bo tylko do 313 r. Po jego śmierci pałac wykorzystywany był jako miejsce zesłania dla wygnanych z Rzymu cesarzy i ich rodzin.

I powstało miasto

Gdy w 615 r. Salona została zniszczona przez hordy Awarów, jej mieszkańcy, szukając schronienia, wykorzystali mury pustego pałacu, który w ten sposób stał się zalążkiem nowego miasta.

Cesarz Dioklecjan nienawidził chrześcijan, a dziś właśnie oni mieszkają w jego pałacu w Splicie. Tam, gdzie kiedyś ucztowali Rzymianie, dziś... suszy się pranie, rozwieszone między cesarskimi komnatami. "Ludzie muszą gdzieś mieszkać" – tłumaczą trochę zaskoczonym turystom Chorwaci. "Do XIX w. pomieszczenia piwniczne pałacu zasypane były gruzem nieomal do stropów. Słowianie rozbijali i zrzucali tam wszystko to, co było im niepotrzebne, a zarazem co wiązało się z pogaństwem" – mówi przewodniczka. Po odkopaniu w XIX w. okazało się, że pałac składa się z 30 komnat w pierwszym skrzydle i 30 – w drugim. Dzięki takiemu sposobowi "konserwacji" piwnice te zachowały się.

Wtopione w mury

Główny dziedziniec pałacowy, perystyl, to dzisiaj serce grodu i chyba jego najpiękniejsza część. Mieszkańcy Splitu wydają się nie dostrzegać zabytkowych pozostałości – są one jakby wtopione w ich zwykłe, codzienne życie, choć dla przybyszów stanowią nie lada atrakcję. Wszystkie obiekty pałacowe spełniają funkcje użytkowe, ale to nie współcześni jego mieszkańcy doprowadzili do takiego stanu. To efekt rabunkowej gospodarki Wenecjan. W 1420 r. kupili oni Dalmację i władali nią prawie 400 lat. Pałac traktowali prawie jak... kamieniołom, czerpiąc z niego budulec do swoich pałaców, wywożąc co bardziej wartościowy materiał na drugą stronę Adriatyku. Grabieżcy z Wenecji coś tam jednak pozostawili, bo np. odnaleziono trzynaście sfinksów – pałacowe ozdoby przywiezione z Egiptu.

Rzymskie pozostałości stanowią urokliwą, naturalną scenografię teatralnych i operowych spektakli podczas festiwalu "Splickie lato", które tradycyjnie od 1954 r. odbywa się w dniach od 15 lipca do 15 sierpnia. Wtedy na placach przed frontonami pałaców (m.in. perystylu i Kastelacie – średniowiecznej twierdzy), występują chorwackie i zaproszone zagraniczne zespoły. Na otwartych scenach można podziwiać np. "Nabuchodonozora" czy "Aidę" Verdiego lub tragedie greckie.

Nie tylko arie

Spacerując wieczorami po Splicie, słyszy się jednak nie tylko arie operowe, wszak dla mieszkańców Bałkanów śpiew to forma spędzania czasu i kontaktów towarzyskich. Śpiewy dochodzą z urokliwych kawiarenek pod palmami, usytuowanych na zabytkowych placykach i przy ciasnych uliczkach. Nucą swoje wyznania zakochani, a stare przeboje wygwizdują staruszkowie z laskami siedzący pod murami. Jedna z ulubionych ich piosenek, traktująca o pobliskim półwyspie Marjan, dała ponoć początek jednej z naszych biesiadnych pieśni "O Maryjanno". W każdym razie melodia ta sama.

Muzykę słychać na każdym kroku. Może kiedyś też tak było i może to właśnie tak bardzo zauroczyło Dioklecjana, że porzucił Rzym dla Splitu?

Wyprawa w morze

Jeśli macie dość zabytków, ruin i przeszłości, radzę wybrać się w morze. My skorzystaliśmy z zaproszenia uroczej pani Śneżany, właścicielki łajby "Pino" i popłynęliśmy na fish-piknik na wyspę Brać, jedną z największych w Dalmacji. To nie tylko Zlatni Rat w mieście Bol, słynna nad Adriatykiem piaszczysta plaża o wyjątkowym pięknie – Brać ma sporo atrakcji, ale najbardziej znana jest z kamienia. Wiele budowli w całym mieście ozdobiono właśnie białym kamieniem z tej wyspy: wspominany już pałac Dioklecjana, a także budynek parlamentu w Wiedniu, Biały Dom w Waszyngtonie...

Żeby skosztować smażonej adriatyckiej ryby, dalmatyńskich win i różnych odmian rakiji, oczywiście można wybrać się i na inną wyspę. Wszak fish-pikniki to powszechny zwyczaj na dalmatyńskim wybrzeżu, a w Chorwacji wysp nie brakuje. Jest ich ponad 1200.

Ważne informacje dla wybierających się do Splitu

• Jak dojechać

Z Polski najkrótsza droga lądowa do Splitu prowadzi przez Brno, Wiedeń, Maribor i Zagrzeb. Ta trasa liczy 1474 km. Można też wybrać się samolotem : z Warszawy do Splitu liniami norwegian.no od 715 zł w obie strony, lub lotem wyczarterowanym przez firmę Sky&Sea za 785 zł w obie strony.

• Pieniądze

Chorwacką walutą jest kuna (HRK), która dzieli się na 100 lip. 1 kuna to 0,46 zł. W regionach turystycznych można też płacić w euro (niekiedy ceny są podawane w obydwu walutach).

• Przepisy wjazdowe

Chorwackie prawo przewiduje możliwość przejazdu przez granicę na podstawie innego dokumentu tożsamości niż paszport (np. dowód osobisty). Dotyczy to tylko obywateli UE. Jednak polskie przepisy nie przewidują możliwości przekraczania granic państw spoza Unii na podstawie dowodu, dlatego lepiej zabrać ze sobą paszport.

• Noclegi

Ceny noclegów zaczynają się od ok. 50 zł za osobę, można też znaleźć coś tańszego. Strony, na których m warto szukać miejsc noclegowych, to:

www.adriatic.hr

www.adriatica.net

www.adriagate.com

www.split.info

• Ważne kontakty

Ambasada RP w Zagrzebiu
ul. Krlezin Gvozd 3
tel. +385 1 48 99444
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
www.zagrzeb.polemb.net