Była już minuta po godzinie 19 i ze sklepu wychodzili ostatni klienci. Kasjerka, pani Dorota, otworzyła kasę fiskalną i wyjęła plik banknotów, aby je przeliczyć. Kiedy sięgała po bilon, podszedł do niej szpakowaty mężczyzna. - Bardzo przepraszam za kłopot, ale zasiedziałem się w pracy i dlatego tak późno przyszedłem po zakupy - powiedział, uśmiechając się do kasjerki. Położył na ladzie kostkę masła, torebkę z makaronem, wyjął z kieszeni kurtki portfel i gdy sięgał po pieniądze, na ladę wysypały mu się jakieś małe prostokątne karteczki. W tym czasie, kiedy pani Dorota wystukiwała na klawiaturze kasy cenę makaronu i masła, mężczyzna, nieustannie przepraszając, jednym ruchem ręki zgarnął rozsypane kartki, zapłacił i szybkim krokiem wyszedł ze sklepu.
Kasjerka, przeklinając w myślach spóźnialskiego, otworzyła zeszyt, do którego miała zapisać dzienny utarg, i sięgnęła po plik odłożonych wcześniej banknotów. W tym momencie poczuła, jak oblewa ją zimny pot. Pieniądze zniknęły. Jej przeraźliwy krzyk postawił na nogi całą sklepową załogę. - Łapcie złodzieja! Ukradł pieniądze! - krzyczała pani Dorota, biegnąc w stronę drzwi. Na ulicy, w świetle latarni, dostrzegła znikającego za rogiem szpakowatego mężczyznę. Na szczęście zdążyła go wskazać sklepowemu ochroniarzowi. Ten, po krótkim pościgu, dogonił uciekającego i przyprowadził do sklepu. Zatrzymany kategorycznie zaprzeczał, że ma coś wspólnego z kradzieżą. Kierownik zadzwonił na policję.
Chwilę później w sklepie zjawił się inspektor Nerak i sierżant Wrzosek. Inspektor poprosił kasjerkę o zrelacjonowanie całego zajścia.
- Facet ukradł pieniądze, kiedy sumowałam jego zakupy - zeznała pani Dorota. - Specjalnie rozsypał na ladę jakieś papiery, aby odwrócić moją uwagę.
- To jakieś nieporozumienie - zapewniał zatrzymany. - Żadnych pieniędzy nie ukradłem. Kupiłem to, co miałem kupić, i wyszedłem ze sklepu. Faktycznie biegłem, bo spieszyłem się do domu, aby zdążyć na wiadomości w telewizji. Na pewno kasjerka ukradła pieniądze, a teraz próbuje mnie wrobić.
Nerak, słuchając mężczyzny, dokładnie przeglądnął jego portfel. W środku były trzy banknoty stuzłotowe, dwa dwudziestozłotowe, trochę bilonu i odcinki przekazów bankowych. Było ich osiem, ułożonych kolejno według daty nadania. - To właśnie te dowody wpłat wysypały mi się na ladę, gdy płaciłem - powiedział szpakowaty mężczyzna. - Kiedy je zbierałem, żadnych pieniędzy nie widziałem.
- Sierżancie, proszę przeszukać tego pana - poprosił Nerak. - Jestem pewny, że znajdziemy u niego ukradzione pieniądze.
Na jakiej podstawie Nerak zorientował się, że mężczyzna kłamał?
WOJCIECH CHĄDZYŃSKI
ŹRÓDŁO: ANGORA 2010