Przeczytaj także

Jeżeli stwierdzisz, że na mojej stronie zostały naruszone Twoje prawa autorskie, skontaktuj się ze mną, a wiersz lub tekst zostanie natychmiast usunięty z serwera. *** ***
ZAGADKA KRYMINALNA NR 17 - Kto zamordowal Lucjana W.? PDF Drukuj Email
Quizy i testy - Zagadki
Wpisał Wojciech Chadzyński   

 

   Zapowiadał się udany dzień. Lucjan W. sprzedał kilka znalezionych w koszach na śmieci butelek oraz puszek i kupił dwa tanie wina - tak zwane bełty, Ireneusz R przyniósł ćwiartkę czystej wyborowej, Krzysztof B. - dwie bułki i puszkę konserwy turystycznej, które ukradł w pobliskim sklepie, zaś Adam Z. - ksywa „Mańkut" z racji swojej leworęczności - paczkę papierosów. Zmieszali wino z wódką i, nie przejmując się niechętnymi spojrzeniami podróżnych, rozpoczęli bankiecik. Dworzec kolejowy we wczesnych godzinach rannych jest najlepszym miejscem do biesiadowania. Bezdomnych już nie ma - wychodzą w poszukiwaniu jedzenia, a policja jeszcze nie patroluje holu zbyt często .

   Około godziny jedenastej, kiedy w butelce ukazało się dno, panowie ruszyli w miasto, by zarobić na kolejne picie. Ireneusz zajął swoje stałe miejsce przy drzwiach jednego z kościołów, a Lucjan z Krzyszto-fem i Andrzejem skrupulatnie przetrząsali śmietniki w poszukiwaniu czegoś, co by się nadawało do sprzedania.

   Spotkali się około godziny osiemnastej w mieszkaniu Ireneusza. Ten kiedyś ładny, trzypokojowy lokal zmienił się w melinę dla okolicznych pijaczków. Jeszcze rok temu Ireneusz mieszkał tu z żoną i trzyletnią córeczką. Kiedy we wrześniu ubiegłego roku wrócił po wylewie ze szpitala z niedowładem ręki i nogi, małżonka spakowała rzeczy, zabrała dziecko i wyjechała do swoich rodziców. Nie chciała kaleki. To właśnie wtedy Ireneusz zaczął pić.

   Krzysztof, Adam i Lucjan wysypali z kieszeni na stół wszystko, co zdobyli. Wraz z tym, co wyżebrał pod kościołem Ireneusz, starczyło na trzy butelki wina, pół litra czystej i paczkę papierosów. W czajniku wymieszali bełty z czystą i pili pod dymek. Na zakąskę forsy już bowiem nie starczyło.

   Dziś trudno ustalić, kto rozpoczął kłótnię. Od słowa do słowa sprzeczka przerodziła się w awanturę. W pewnym momencie jeden z uczestników libacji chwycił butelkę po winie i z całej siły zdzielił nią po głowie Lucjana. Ten jęknął i osunął się na podłogę. Nie przejmując się leżącym kolegą, Ireneusz, Adam i Krzysztof pili dalej.

   Kałużę krwi wokół głowy Lucjana pierwszy dostrzegł Ireneusz. Od sąsiadki wezwał pogotowie ratunkowe. Lekarz, który zjawił się chwilę później, stwierdził zgon mężczyzny i powiadomił o tym fakcie oficera dyżurnego policji.

   Około godziny dwudziestej trzydzieści w towarzystwie ekipy dochodzeniowo-śledczej w mieszkaniu Ireneusza zjawił się inspektor Nerak. Podczas wstępnego przesłuchania żaden z uczestników libacji nie przyznał się do zamordowania kolegi. Cała trójka szła w zaparte. Nie mogąc dojść prawdy, Nerak poprosił technika kryminalistyki, by ten zdjął odciski z narzędzia zbrodni. Po spryskaniu butelki srebrzystym proszkiem okazało się, że są na niej linie papilarne trzech uczestników libacji.

   - Nic w tym nadzwyczajnego - mruknął Nerak do eksperta od daktyloskopii. - Przecież jeden z nich kupił tę butelkę, drugi przelał jej zawartość do czajnika, a trzeci użył jako narzędzia zbrodni. Pytanie tylko, który z nich jest mordercą? Daj szkło powiększające, chcę coś sprawdzić.

   Nerak chwilę przyglądał się odciskom na butelce i zadowolony oznajmił:

   - Już wiem, kto zadał cios.

Zza paska spodni wyciągnął kajdanki i zatrzasnął je na przegubach rąk Adama.

 

Co takiego Nerak zobaczył na butelce, że domyślił się, iż mordercą jest Adam?

 

WOJCIECH CHĄDZYŃSKI

 

Źrodlo: ANGORA 2010