Przeczytaj także

Jeżeli stwierdzisz, że na mojej stronie zostały naruszone Twoje prawa autorskie, skontaktuj się ze mną, a wiersz lub tekst zostanie natychmiast usunięty z serwera. *** ***
ZAGADKA KRYMINALNA NR 21 - Przekręt księgowego PDF Drukuj Email
Quizy i testy - Zagadki
Wpisał Wojciech Chądzyński   

 

   Dzień upływał leniwie. O godzinie dziesiątej wypito kawę, przyjęto kilku interesantów, potem pani Ania opowiedziała o swoim kolejnym adoratorze, a pan Andrzej, jak zwykle stary kawał. Było też kilka telefonów, ale niezbyt ważnych. Ot, dzień jak co dzień.

   Około południa siedząca najbliżej drzwi pani Krystyna raptem poderwała się zza biurka i z okrzykiem: „O Boże, coś się dzieje!" wybiegła z pokoju. Za nią podążyli pan Andrzej i pani Ania. Dobiegli do gabinetu głównego księgowego, skąd dobiegały jakieś stłumione odgłosy. Pan Andrzej chwycił klamkę. Drzwi ani drgnęły.

   - To mi się bardzo nie podoba. Krysiu, wróć do pokoju i wezwij ochronę - powiedziała przerażona Ania.

   Chwilę później dwóch ochroniarzy wyważyło drzwi. W środku, przywiązany do krzesła, siedział zakneblowany pan Ryszard - główny księgowy przedsiębiorstwa. Kiedy jeden z ochroniarzy wyjął mu z ust knebel, księgowy, łapczywie chwytając powietrze, wymamrotał:

   - Wezwijcie policję. Był napad. Ukradziono pieniądze z sejfu!

   Dwadzieścia minut później w firmie zjawił się komisarz Nerak z grupą operacyjno-dochodzeniową. Eksperci zajęli się zabezpieczaniem śladów, a inspektor poprosił panią Krystynę, aby dokładnie opowiedziała o odgłosach, które słyszała i które ją tak bardzo zaniepokoiły.

   - Kończyłam akurat pisać sprawozdanie dla prezesa, kiedy usłyszałam brzęk tłuczonej szyby, a sekundę później krzyk: „Ratunku!". Poznałam, że to głos naszego głównego księgowego i natychmiast pobiegliśmy do jego gabinetu. Drzwi były jednak zamknięte.

   Kiedy pani Krystyna skończyła, Nerak obejrzał dokładnie cały pokój. Grube, metalowe drzwi sejfu były otwarte. Na parapecie okna z wybitą szybą inspektor dostrzegł ślad podeszwy buta. Nie było na niej jednak żadnych charakterystycznych szczegółów, potrzebnych do identyfikacji. Na podłodze obok okna leżało kilka odłamków szkła. Jednak o wiele więcej było ich na zewnątrz, na dachu przybudówki. Nerak podziękował pani Krystynie i o relację ze zdarzenia poprosił księgowego. Ten zdążył już przyjść do siebie i ze szczegółami opowiedział o napadzie:

   - Otwierałem akurat sejf, gdy do gabinetu weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden nich przystawił mi do szyi nóż, a drugi zamknął pokój od środka na klucz. W pewnym momencie udało mi się odskoczyć od tego faceta z nożem i krzyknąłem: „Ratunku!". Dostałem za to od bandziora pięścią w twarz, a następnie zakneblowali mnie i przywiązali do krzesła. Po zabraniu pieniędzy z sejfu wybili szybę w oknie i uciekli, zeskakując na dach przybudówki. A tyle razy mówiłem prezesowi, aby w pokoju, gdzie są przechowywane pieniądze, założyć kratę w oknie. W sejfie było sto tysięcy złotych. Złodzieje ukradli wszystko.

   Nerak, słuchając zeznań księgowego, skrupulatnie obejrzał sznur, którym był on przywiązany do krzesła, oraz knebel. Potem podszedł do drzwi, kilkakrotnie przekręcił klucz w zamku, wrócił do okna, spojrzał na parapet oraz dach przybudówki i oznajmił:

   - Kłamie pan, panie księgowy. Aż trzy fakty świadczą o tym, iż wymyślił pan tę historyjkę, aby ukraść pieniądze.


   Jakie to fakty?


   WOJCIECH CHĄDZYŃSKI

 

  Angora, 2010