Zbliżała się północ. Inspektor Nerak kończył akurat dyżur, kiedy w jego gabinecie odezwał się telefon.
- Przed chwilą zadzwoniła do nas kobieta i powiedziała, że chyba coś niedobrego dzieje się u jej sąsiada - usłyszał inspektor w słuchawce głos oficera dyżurnego. - Kiedy wyszła z psem na spacer, zobaczyła, że drzwi prowadzące na taras jego willi są niedomknięte. Mimo że kilka razy naciskała dzwonek domofonu, nikt się nie odzywał. A przecież oprócz wspomnianego przez nią sąsiada, Bartłomieja K., mieszka tam jeszcze jego syn. Proszę podjechać i sprawdzić, co tam się stało.
Kilka minut później inspektor w towarzystwie sierżanta Wrzoska i dwóch wywiadowców zjawił się pod wskazanym adresem. Sierżantowi polecił przesłuchać kobietę, która zadzwoniła do oficera dyżurnego, wywiadowcom pilnować okien od strony ogrodu, a sam, z odbezpieczonym pistoletem, wszedł do środka przez niedomknięte drzwi od tarasu. W stylowo urządzonym gabinecie na biurku stała zapalona lampa. W jej świetle Nerak zobaczył leżącego na podłodze starszego mężczyznę. W jego plecach tkwił nóż. Policjant schował pistolet i pochylił się nad ciałem. - Zamordowano go kilkadziesiąt minut temu - mruknął do siebie. - Widać już bowiem plamy opadowe.
Policjant przeszukał ubranie ofiary i w kieszeni marynarki znalazł dokumenty wskazujące, że zamordowanym jest Bartłomiej K. Następnie dokładnie sprawdził wszystkie pomieszczenia na parterze. Nigdzie
nie było żywego ducha. Na końcu korytarza dostrzegł schody. Wszedł na piętro i nacisnął klamkę w drzwiach najbliższego pokoju. W środku panował półmrok. Nerak przejechał ręką po ścianie i nacisnął włącznik. Dwuramienny żyrandol z żarówkami w kształcie dużych białych kuł rozbłysnął światłem. W niskim pokoju, na łóżku pod oknem, policjant dostrzegł śpiącego młodego mężczyznę. Podchodząc do niego, zawadził głową o żyrandol, który gwałtowanie się zakołysał. Inspektor odruchowo chwycił za jedną z żarówek i syknąwszy z bólu, natychmiast cofnął oparzoną dłoń. W tym momencie mężczyzna się obudził.
- Kim pan jest i co pan tu robi? - krzyknął zdziwiony.
- Czy pan jest synem właściciela tego domu? - zapytał inspektor.
- Jeżeli tak, to chcę pana poinformować, że pański ojciec został zamordowany. Co pan robił w ciągu ostatniej godziny?
- Dwie godziny temu wróciłem z imprezy, zażyłem środki nasenne i natychmiast zasnąłem - odparł młodzieniec. - Niczego nie słyszałem. Zamordowali mi ojca, a pan tu stoi i nic nie robi! Niech pan natychmiast rozpocznie poszukiwania mordercy.
- Nie muszę nikogo szukać - stwierdził Nerak, wyciągając zza paska kajdanki. - Kłamie pan i dlatego mam prawo podejrzewać, że to pan zabił ojca.
Na czym polegało kłamstwo?
WOJCIECH CHĄDZYŃSKI
ANGORA 2010