- Mówi Barbara Nowak. Przepraszam, że ośmielam się niepokoić o tak późnej porze, ale kiedy poznaliśmy się na przyjęciu urodzinowym u wiceprezydenta miasta, pan zadeklarował swoją pomoc w sytuacjach nadzwyczajnych. Właśnie taka sytuacja dziś się wydarzyła. Czy mógłby pan, inspektorze, natychmiast przyjechać do mojego domu? Bardzo się niepokoję o męża. Zamknął się w swoim gabinecie i nie mogę się do niego dostać. Mieszkamy przy ulicy Bławatkowej.
Nerak, odkładając słuchawkę telefonu, spojrzał na zegarek. Dochodziła dwudziesta druga piętnaście. Kilka minut później naciskał dzwonek przy drzwiach willi państwa Nowaków.
Drzwi otworzyła pani Barbara. Skrawek piersi wyłaniający się spod lekko rozchylonego szlafroka przyprawił inspektora o szybsze bicie serca. Natychmiast się jednak opanował i spokojnym głosem zapytał o przyczynę, dla której został wezwany.
- Podejrzewam, że coś niedobrego dzieje się z moim mężem - zaczęła z przejęciem Barbara Nowak. - Parę godzin temu udał się do gabinetu na piętrze, by jak zwykle popracować. Ja wyszłam do koleżanki mieszkającej po sąsiedzku. Wróciłam około godziny dwudziestej pierwszej, bo małżonek o godzinie dwudziestej drugiej schodził na kolację. Dziś jednak o wyznaczonej porze nie zjawił się w jadalni. Kiedy chciałam wejść do gabinetu, okazało się, że drzwi są zamknięte. Mąż nie odpowiadał też na pukanie. Boję się, że coś złego mogło mu się stać.
Nerak wyciągnął z kieszeni niewielkie skórzane etui, a z niego cieniutki wytrych. Po chwili drzwi gabinetu stały otworem. Kiedy policjant wszedł do środka, ujrzał makabryczny widok. Za biurkiem stojącym po drugiej stronie pokoju siedział starszy, szpakowaty mężczyzna. Jego zakrwawiona głowa leżała na blacie, a w prawej dłoni tkwił pistolet.
- O Boże, Marian popełnił samobójstwo - zaszlochała pani Barbara i ciężko opadła na fotel stojący tuż przy drzwiach otwartych przez Neraka.
- Dlaczego to zrobił?
Inspektor podszedł do telefonu stojące go na biurku, wystukał numer komendy i poprosił o przysłanie ekipy dochodzeniowej. W czasie rozmowy z oficerem dyżurnym mimo woli rzucił okiem na drukarkę, z której wystawała zapisana kartka: „Kochana Basieńko, to, co zrobię za chwilę, jest jedynym rozwiązaniem. Wpadłem w spore tarapaty finansowe i pewnym ludziom jestem winien sporo pieniędzy. Moja śmierć z pewnością ich usatysfakcjonuje, więc Ciebie pozostawią w spokoju. Najlepiej jednak wyprowadź się do innego miasta. Korzystaj z życia i naszego majątku, o którym te bandziory, na szczęście, nie mają pojęcia. Klucz do skrytki w banku znajdziesz w sypialni za obrazem wiszącym nad łóżkiem. Mam nadzieję, że jeszcze spotkasz godnego siebie mężczyznę. Całuję. Żegnam".
Barbara widząc, że policjant skończył czytać, podniosła się z fotela i westchnęła:
- Biedny Marian. Jeszcze w ostatniej chwili życia myślał o mnie i zabezpieczył mnie po śmierci. Przyznam, że nie wiedziałam nic o tej skrytce w banku i kluczu do niego ukrytym w sypialni. Okazuje się, że naprawdę mnie kochał.
Inspektor po przeczytaniu listu, odwrócił się w kierunku Barbary Nowak i oznajmił:
- Mimo naszej znajomości, muszę panią aresztować. Jestem pewny, że zabiła pani męża, następnie upozorowała jego samobójstwo, aby zagarnąć cały majątek.
Na podstawie jakich dwóch dowodów inspektor Nerak doszedł do takiego wniosku?
WOJCIECH CHĄDZYŃSKI
ANGORA 2010