Inspektor Nerak akurat dojeżdżał do komendy, kiedy w głośniku krótkofalówki usłyszał głos oficera dyżurnego:
- Panie inspektorze, przed chwilą odebraliśmy zgłoszenie, że w mieszkaniu przy ulicy Kwiatowej popełniono morderstwo. Proszę tam pojechać. Ekipa dochodzeniowo-śledcza oraz sierżant Wrzosek są już w drodze.
Kilka minut później Nerak wszedł do eleganckiego pieciopokojowego mieszkania.
- Szefie, zamordowana to znana w mieście projektantka mody Krystyna Malinowska - informował sierżant Wrzosek. - Nie żyje już od trzech godzin. Lekarz stwierdził, że zginęła od uderzenia tępym narzędziem w głowę. W salonie siedzi jej siostrzenica Anna Kowalska. To ona zawiadomiła nas o tej tragedii. Czy chce pan z nią porozmawiać?
- Za chwilę - oparł Nerak. - Najpierw obejrzę mieszkanie.
W sypialni, tuż obok niedomkniętych drzwi do łazienki, leżały zwłoki kobiety w średnim wieku. Inspektor wszedł do dość dużej łazienki i chcąc zapalić światło, przejechał ręką po ścianie tuż obok drzwi. Kontaktu jednak nie znalazł. Wyciągnął z kieszeni marynarki latarkę w kształcie długopisu i kiedy miał ją włączyć, w sypialni zjawili się dwaj pracownicy Zakładu Medycyny Sądowej. Położyli zwłoki na noszach i wychodząc, minęli się w drzwiach z sierżantem Wrzoskiem. Ten, wchodząc do pokoju, oznajmił: - Panie inspektorze, siostrzenica zamordowanej twierdzi, że morderczynią może być Bożena Nowak, która jest wspólniczką jej ciotki.
Nerak usiadł na jednym z dwóch foteli stojących obok łóżka i polecił: - Proszę powiedzieć siostrzenicy, aby tu przyszła, a następnie odnaleźć panią Bożenę.
Po chwili do sypialni weszła atrakcyjna, szczupła blondynka, usiadła na fotelu naprzeciw inspektora i zaczęła opowiadać: - Ciotka do tego mieszkania wprowadziła się kilka tygodni temu. Jestem tu po raz pierwszy w życiu, bo od pół roku nie rozmawiałyśmy ze sobą. Dziś rano jednak ciotka zadzwoniła i poprosiła, abym
przyszła, bo chciała porozmawiać o swojej wspólniczce Bożenie. Z tego, co zdążyła mi przekazać przez telefon, pani ta od pewnego czasu ją oszukiwała, by przejąć firmę. To na pewno ona zamordowała ciotkę. Tak przypuszczam, bo kiedy podjechałam pod dom, Bożena w pośpiechu wsiadała do samochodu, a drzwi mieszkania ciotki były otwarte.
- Jak pani natknęła się na zwłoki? - zapytał inspektor.
- Przeszłam przez korytarz do pokoju stołowego, następnie do sypialni i natychmiast zobaczyłam leżącą na podłodze ciotkę.
Natychmiast wróciłam na korytarz i ze stojącego tam telefonu zadzwoniłam na...
Wypowiedź siostrzenicy przerwał sierżant Wrzosek, który wprowadził do sypialni Bożenę Nowak.
- Gdzie pani była w ciągu ostatnich trzech godzin? - zapytał inspektor.
- W biurze, dwie ulice dalej. Jutro kończy się termin płatności naszych zobowiązań wobec kontrahentów i przygotowywałam czeki. Nie miałam najmniejszego powodu zabijać wspólniczki. Co prawda teraz, po jej śmierci, według umowy, staję się właścicielką firmy, ale podejrzewanie mnie o morderstwo jest pomysłem absurdalnym. Już prędzej mogła to zrobić jej siostrzenica, która - nie wiedząc nic o umowie - sądziła z pewnością, że po śmierci ciotki to ona przejmie firmę.
Nerak, słuchając wypowiedzi Bożeny Nowak, w pewnym momencie potarł dłonią czoło i skarżąc się na ból głowy, wyciągnął z kieszeni plastikowe pudełeczko, z niego tabletkę i poprosił panią Annę, aby przyniosła mu coś do popicia. Siostrzenica zamordowanej z gracją podniosła się z fotela, weszła do łazienki, zapaliła światło i po chwili wyszła z kubeczkiem napełnionym wodą.
Nerak przełknął tabletkę, popił i oznajmił: - Jedna z pań, rozmawiając ze mną, skłamała. Dlatego podejrzewam, że to ona zamordowała Krystynę Malinowska. Sierżancie, proszę aresztować panią...
Kogo polecił zatrzymać inspektor Nerak?
WOJCIECH CHĄDZYŃSKI
Źródło: ANGORA 2010