Przeczytaj także

Jeżeli stwierdzisz, że na mojej stronie zostały naruszone Twoje prawa autorskie, skontaktuj się ze mną, a wiersz lub tekst zostanie natychmiast usunięty z serwera. *** ***
ZAGADKA KRYMINALNA NR 31 - Tragedia na kutrze PDF Drukuj Email
Quizy i testy - Zagadki
Wpisał Wojciech Chądzyński   

 

Nerak wyciągnął się wygodnie w wiklinowym fotelu. Szum fal regularnie uderzających o brzeg, lekka bryza i krzyk mew sprawiały, że mimo braku słońca i niezbyt wysokiej temperatury odpoczynek na plaży zapowiadał się obiecująco.

- Panie inspektorze, przepraszam, że przeszkadzam, ale mój szef polecił, bym pana odnalazł i poprosił o pomoc - wykrztusił zdyszany młody policjant z miejscowego komisariatu. - Wiemy, że jest pan na urlopie, ale godzinę temu do portu wpłynął kuter rybacki, na którym wydarzyła się tragedia. Jeden z rybaków spadł ze schodów prowadzących do maszynowni i zginął na miejscu. Załoga twierdzi, że był to nieszczęśliwy wypadek, natomiast mój szef podejrzewa, że faceta zamordowano, ale nie wie, jak to udowodnić. Dlatego też prosi pana o pomoc w rozwiązaniu tej zagadki.

Kilka minut później Nerak wszedł na pokład kutra. Była to stara wysłużona łajba, cuchnąca gnijącą rybą i olejem napędowym. Inspektora przywitał szyper oraz dwóch członków załogi. Trzeci załogant, nieżywy, leżał w maszynowni tuż obok metalowych schodów.

Jako pierwszy zeznania złożył dowódca jednostki:

- Wyciągnęliśmy sieci, a kiedy je składaliśmy, zaczął wiać silny wiatr i przyszła spora fala, która zaczęła kołysać kutrem i z hukiem zalewać pokład. Morze uspokoiło się dopiero, kiedy wracaliśmy, jakieś dwa kilometry od brzegu. Chwilę po zerwaniu się wiatru i fal silnik zaczął się krztusić. Poleciłem Zygmuntowi, aby zszedł do maszynowni i sprawdził, co się dzieje. Kiedy chłopak postawił nogę na pierwszym stopniu, poślizgnął się i spadł głową w dół. Zginął na miejscu.

Nerak podszedł do luku prowadzącego do maszynowni. Wzdłuż dłuższych boków prostokątnego otworu biegły pokryte rdzą szyny.

„Widać, że dawno nikt nie zaciągał pokrywy nad lukiem" - pomyślał Nerak, schodząc na dół.

Zwłoki młodego rybaka leżały u podstawy metalowych schodów. Na głowie denata policjant dostrzegł głęboką ranę. Obok, na podłodze, zasychała okrągła kałuża krwi.

- Nie widziałem momentu, kiedy Zygmunt schodził do maszynowni - zeznał jeden z rybaków. - Kiedy zaczęło koiysać i zalewać pokład, składałem akurat sieci. W pewnym momencie usłyszałem łoskot spadającego ciała. Kiedy podbiegłem do luku, Zygmunt już nie żył.

Również nic więcej o wypadku nie potrafił powiedzieć drugi rybak. On również - jak zapewniał - cały czas był zajęty porządkowaniem sieci.

- Kiedy stwierdziłem, że Zygmunt nie żyje, nie pozwoliłem go dotykać i po zawinięciu do portu natychmiast o tym nieszczęśliwym wypadku zawiadomiłem policję - oświadczył szyper.

Nerak jeszcze raz przyjrzał się zwłokom i oznajmił:

- To z całą pewnością nie był nieszczęśliwy wypadek. Podejrzewam, że zabiliście kolegę i upozorowaliście jego upadek ze schodów.


Na jakiej podstawie Nerak doszedł do takiego wniosku?


WOJCIECH CHĄDZYŃSKI

 

Źródło: ANGORA 2010