Zwłoki Andrzeja R znalazła jego siostrzenica pani Anna. Kiedy w południe przyszła odwiedzić wujka, zobaczyła go leżącego na dywanie w salonie, z wbitym w plecy sztyletem o długim, cienkim ostrzu. Przerażona, natychmiast zawiadomiła policję.
Do domu Andrzeja R inspektor Nerak wraz z sierżantem Wrzoskiem przyjechał około godziny 12.15. Lekarz z Zakładu Medycyny Sądowej oznajmił im, że morderstwa dokonano dzień wcześniej około szesnastej. Nerak obejrzał skrupulatnie miejsce przestępstwa, a następnie przesłuchał panią Annę.
- Mój wujek od pewnego czasu miał problemy z Jerzym N., który winny był mu sporo pieniędzy. Nie mogąc doczekać się ich zwrotu, zagroził, że sprawę odda do sądu. Może ta groźba na tyle przestraszyła Jerzego N., że posunął się do tak zbrodniczego czynu?
W tym czasie, gdy inspektor Nerak rozmawiał z panią Anną, sierżant Wrzosek pojechał do domu Jerzego N. Ten, kiedy usłyszał, że jest podejrzany o zamordowanie Andrzeja R, stanowczo zaprzeczył i zgodził się pojechać na spotkanie z Nerakiem. W komendzie, pewny siebie, zaczął zeznawać: - To śmieszne, żeby podejrzewać mnie o to zabójstwo. Przecież, jak mi powiedział sierżant Wrzosek, Andrzej P został zamordowany wczoraj o godzinie szesnastej. W tym czasie z narzeczoną byliśmy na wycieczce. Mam nawet na to dowód w postaci zdjęcia, które mi zrobiła moim telefonem komórkowym obok zabytkowego kościoła. Mój telefon rejestruje dzień oraz godzinę, w której zdjęcia zostały wykonane.
Proszę spojrzeć, widać dokładnie, że zostałem sfotografowany wczoraj o godzinie szesnastej piętnaście. Jak więc mogłem być w tym samym czasie w dwóch różnych miejscach?
Nerak przyjrzał się zdjęciu na ekranie telefonu. Wyraźnie było widać na nim gotycki kościół. Tuż przy prezbiterium, obok zabytkowej studni, skąpany w promieniach słońca, stał uśmiechnięty Jerzy N. W prawym dolnym rogu fotografii widać było maleńkie cyferki informujące, kiedy została zrobiona.
- To zdjęcie jest moim alibi - oznajmił Jerzy N. - Dokładnie widać, że wczoraj, kwadrans po szesnastej byłem ponad sto kilometrów od miejsca zbrodni.
Nerak jeszcze raz przyjrzał się fotografii i oznajmił: - Wszystko się zgadza, panie Jerzy. Faktycznie na zdjęciu jest zarejestrowana data i godzina, jednak kłamie pan, twierdząc, że to zdjęcie zostało zrobione piętnaście minut po szesnastej. Jestem pewny, że przestawił pan w telefonie datownik, aby zarejestrował on taki czas, jaki był panu potrzebny do stworzenia sobie alibi. Bo to zdjęcie, które mi pan pokazuje, zostało
Chwilę potem, wydając Wrzoskowi polecenie, aby odprowadził Jerzego N. do aresztu, Nerak zadowolony z siebie, mruknął pod nosem: - Przydały się jednak w liceum zajęcia z historii architektury.
Na jakiej podstawie Nerak domyślił się, że Jerzy N. przestawił datownik w telefonie?
WOJCIECH CHĄDZYŃSKI