Przeczytaj także

Jeżeli stwierdzisz, że na mojej stronie zostały naruszone Twoje prawa autorskie, skontaktuj się ze mną, a wiersz lub tekst zostanie natychmiast usunięty z serwera. *** ***
ZAGADKA KRYMINALNA NR 39 - Kolekcjoner zegarków PDF Drukuj Email
Quizy i testy - Zagadki
Wpisał Wojciech Chądzyński   

 

Niewielki domek na peryferiach miasta zamieszkiwało trzech samotnych mężczyzn. W piątek o godzinie piętnastej jednego z nich, Andrzeja B., znaleziono martwego. Okazało się, że z jego mieszkania na drugim piętrze morderca ukradł także kolekcję zabytkowych, kieszonkowych zegarków ogromnej wartości. Kiedy Nerak z sierżantem Wrzoskiem przyjechali na miejsce zbrodni, zabierano akurat zwłoki zamordowanego. Nerak poprosił pracowników Zakładu Medycyny Sądowej, aby się na chwilę zatrzymali, i obejrzał ciało. Andrzej B. ubrany był w niebieską koszulę i czarne, sztruksowe spodnie. Na prawym mankiecie koszuli policjant dostrzegł niewielką plamę brązowej farby. Chwilę później inspektor rozpoczął przesłuchiwanie przyjaciółki Andrzeja B., która o morderstwie powiadomiła policję.

- Gdy tylko weszłam do mieszkania, natychmiast zobaczyłam, że drzwiczki sejfu, w którym Andrzej trzymał zegarki, były wyłamane. Jego zwłoki znalazłam w drugim pokoju. Podejrzewam, że morderstwa mógł dokonać jeden z sąsiadów. Wiedzieli przecież o tej kolekcji. Andrzej był z niej bardzo dumny. Potrafił godzinami siedzieć przy tych tykających cackach. Nieustannie je oglądał, konserwował i nakręcał. Czekając na was, w przedpokoju na podłodze znalazłam rozbity zegarek pochodzący z kolekcji. Najprawdopodobniej wypadł mordercy, kiedy ten uciekał z mieszkania Andrzeja. Gdy upadł na podłogę, zbiło się w nim szkiełko, a wskazówki zatrzymały się na godzinie dwunastej piętnaście. Myślę, że jest to godzina, w której dokonano morderstwa.

Kiedy przyjaciółka zamordowanego skończyła, do pokoju wszedł sierżant Wrzosek: - Panie inspektorze, do południa na korytarzu tego domu malarze odnawiali schody. Pracę rozpoczęli o ósmej i zakończyli o dziesiątej. Do malowania poręczy zużyli trzy puszki brązowej farby.

Nerak z uwagą wysłuchał sierżanta, a następnie poprosił, aby przyprowadził mieszkańca parteru Bogdana T. Ten zeznał: - Cały czas siedziałem w domu i czyściłem środkami konserwującymi szafę stojącą w przedpokoju. Przez okno, wychodzące z tego właśnie przedpokoju na klatkę schodową, widziałem malarzy malujących poręcz schodów. Zauważyłem też, jak Andrzej wyszedł za piętnaście ósma ze swojego mieszkania i jak wrócił chwilę przed dwunastą. Prawie w tym samym czasie odwiedził mnie siostrzeniec. Mam więc alibi, że po powrocie sąsiada nie opuszczałem swojego mieszkania.

Również Krzysztof D. z pierwszego piętra zapewniał, że jest niewinny. - To prawda, że nie lubiłem Andrzeja i od dawna nie zamieniłem z nim słowa. Jednak nie ja go zabiłem. Przez całe przedpołudnie siedziałem w mieszkaniu i naprawiałem zabytkowy zegar, który stoi w stołowym pokoju. Około południa poszedłem na spacer do parku, a potem zajrzałem do pobliskiej restauracji na kufelek piwa. Malarzy nie widziałem, bo wyszedłem z mieszkania schodami prowadzącymi z mojego tarasu prosto do ogrodu. W restauracji zjawiłem się o godzinie trzynastej. Faktycznie nie ma żadnego świadka, który potwierdziłby, że spacerowałem po parku. Musi mi pan jednak wierzyć, że to nie ja jestem mordercą.

Zeznania Krzysztofa D. przerwało wejście sierżanta Wrzoska. Pokazując trzymaną w ręku pustą puszkę, oznajmił: - Panie inspektorze, malarze do odnowienia balustrady użyli brązowej farby. Na etykiecie puszki jest informacja, że wysycha w ciągu pół godziny. Będę musiał taką kupić, bo od jutra zaczynam remont mieszkania. A propos, czy już pan wie, kto zabił kolekcjonera?

- Oczywiście. Ta sama osoba, która skłamała podczas składania zeznań.


Kto złożył fałszywe zeznania i zabił kolekcjonera zegarków?

 

WOJCIECH CHĄDZYŃSKI


Artykuł pochodzi z Tygodnika ANGORA 2010